- Spodziewamy się, że na inwestowanie na giełdzie poprzez rachunek internetowy zdecyduje się duża część osób, które kupowały jednostki funduszy inwestycyjnych w naszym wirtualnym Supermarkecie Funduszy - powiedziała Paulina Rutkowska, rzecznik mBanku, należącego do BRE. Po 3,5 roku działania supermarketu, ich liczba wkrótce przekroczy 100 tys. Oznacza to, że na taki ruch zdecydowało się niemal 12% klientów mBanku.
Mają apetyt na podium
Gdyby choć co 10. z kupujących jednostki TFI zaczął też składać przez internet zlecenia na akcje, mBank miałby 4. miejsce pod względem liczby "wirtualnych inwestorów giełdowych" na rynku (po DM BZ WBK, BM BPH i CDM Pekao). Ale jego apetyt jest większy. Kluczowa pozostaje kwestia, czy mBank będzie odbierać, klientów innym, czy też wykształci swoich. Możliwości ma spore - ponad połowa z 860 tys. jego klientów nie skończyła 30 lat.
Zdaniem Ryszarda Czerwińskiego, wiceprezesa DM BZ WBK, plany mBanku są dość optymistyczne. - Sporym ograniczeniem jest brak kompetencji i odwagi ludzi do samodzielnego inwestowania. Fakt, że tak istotnie rosną aktywa funduszy, oznacza przecież, że wolą inwestycje pośrednie - komentuje przedstawiciel brokera o największej, prawie 18 tys. liczbie internetowych inwestorów. - Natomiast o chęć do inwestowania przez internet bym się nie obawiał, bo jeśli ktoś inwestuje i ma dostęp do sieci, to zaczyna z niej w tym celu korzystać - dodaje.
BM BPH przygląda się