Reklama

Surowce namieszały

Plast-Box i Ząbkowice-Erg - ubiegłoroczny i tegoroczny debiutant - narzekają na wysokie ceny surowców. Obydwie firmy działają w branży chemicznej, mają podobną wielkość, ale zupełnie inaczej radzą sobie z wahaniami cen ropy naftowej.

Publikacja: 30.05.2005 09:00

Mimo że przemysł chemiczny staje się powoli jednym z wiodących sektorów na warszawskiej giełdzie, inwestorzy różnie postrzegają działające w nim spółki. Szczególnie niedoceniane - lub przeceniane - są mniejsze firmy, którym analitycy nie poświęcają uwagi.

Nieciekawy debiut

Ząbkowice-Erg, wchodząc na giełdę, pierwotnie zamierzał zdobyć z rynku 19,3 mln zł - przy cenie wynoszącej ok. 10,7 zł za akcję. Firma od początku zamierzała przeznaczyć te pieniądze w sporej części na inwestycje - przede wszystkim zakup maszyn do produkcji folii, ale również - na pokrycie części zobowiązań. Ostatecznie cena emisyjna została ustalona na 7 zł, a spółka zdobyła 12,6 mln zł. W transzy inwestorów indywidualnych redukcja wyniosła aż 90%.

Mimo że zarząd spodziewał się sporego przebicia podczas debiutu, nie wypadł on zbyt okazale. Prawa do akcji zadebiutowały o 3,6% wyżej od ceny emisyjnej i jeszcze tego samego dnia spadły o 25 groszy poniżej tej ceny. Później zrobiło się jeszcze gorzej, bo swoje papiery zaczęli sprzedawać byli pracownicy spółki, którzy otrzymali je w czasie prywatyzacji w 1996 r. Czekali 9 lat, aby się ich pozbyć. Spowodowało to w ciągu kilku dni spadek kursu do 5,1 zł.

Koszty w dół

Reklama
Reklama

Według Jarosława Lenartowskiego, akcjonariusze powinni docenić to, że firma w ciągu zaledwie kilku miesięcy znacznie - i zgodnie z zapowiedziami - obniżyła koszty. - Z 23% udziału kosztów ogólnozakładowych w przychodach zeszliśmy do 12% - tłumaczy prezes. Pierwszym posunięciem była modyfikacja dostaw. Firma korzystała z pośrednictwa w zakupach spółki Broker, należącej do jednego z jej głównych akcjonariuszy. Rezygnacja z pośrednika pozwoliła na obniżenie kosztów zakupów surowców o 6,5%.

Spółka produkująca m.in. folie, taśmy samoprzylepne i obudowy do akumulatorów chciałaby w tym roku, przy przychodach na poziomie 50 mln zł, zarobić netto 3,4 mln zł. To mniej niż początkowe prognozy - które mówiły nawet o 6 mln zł, ale zdecydowanie więcej niż przed rokiem. W 2004 r. zysk netto był symboliczny - wyniósł 200 tys. zł. Jak do tej pory firma realizuje swoje plany. W I kwartale - z reguły dla niej najgorszym - uzyskała blisko 10 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 29% więcej w porównaniu z analogicznym okresem 2004 r. Zysk na działalności operacyjnej wyniósł 5 tys. zł, a strata netto przekroczyła nieznacznie poziom 100 tys. zł. W zeszłym roku strata na działalności operacyjnej i strata netto wyniosły odpowiednio 480 tys. zł i 573 tys. zł.

Sięgnąć po rezerwy

Gdzie tkwią rezerwy Ząbkowic? Spółka zgodnie z zapowiedziami przystąpiła już do realizacji inwestycji, których sfinansowaniu miała służyć publiczna sprzedaż akcji. Mimo że zdobyła mniejszą sumę, Erg zrealizuje inwestycje, bo złożył wnioski o dofinansowanie pieniędzmi Unii Europejskiej. W optymistycznym wariancie oznacza to pokrycie 30% kosztów zakupu nowych wtryskarek, które mają służyć sprawniejszej produkcji obudów do akumulatorów. Fabryka zainwestuje również w drugi filar swojej działalności - produkcję folii. A o zdobyciu dodatkowych pieniędzy mogą zdecydować akcjonariusze na najbliższym WZA. Wtedy zapadnie decyzja, czy Ząbkowice-Erg sprzedadzą swój Wydział Taśm Samoprzylepnych. To spory i niepotrzebny już majątek. W jego skład wchodzi działka o powierzchni 15 tys. metrów kwadratowych oraz hala do produkcji taśm samoprzylepnych, budynek administracyjno-socjalny, budynek do regeneracji rozpuszczalników i zbiornik o pojemności 10 tys. litrów. - Te pozostałości po dawnym rozbudowanym przedsiębiorstwie państwowym to nasz majątek, który możemy w każdej chwili wykorzystać - mówi Lenartowski.

Wymarzony debiut

Zupełnie inną przeszłość niż Erg ma Plast-Box. Firma powstała ponad 20 lat temu jako zakład rzemieślniczy. Zawsze całkowicie prywatna, przez lata musiała finansować się długiem. Skokiem w rozwoju miała być oferta publiczna.

Reklama
Reklama

Debiut Plast-Boksu w lutym ubiegłego roku był wręcz wymarzony. Spółka, która w ofercie sprzedała akcje po 27 zł, zadebiutowała z ceną 34,5 zł - czyli o 28% wyższą. To był jeden z najlepszych debiutów w ubiegłym roku. A analitycy zapowiadali dalszy wzrost. 35 zł okazało się jednak maksimum. Plast-Box zdobył z emisji ponad 17,5 mln zł. Pieniądze zostały przeznaczone w głównej mierze na zakup maszyn, spłatę leasingów operacyjnych i finansowych oraz zwiększenie kapitału obrotowego. Firma zainwestowała też w spółkę na Ukrainie, która miała obsługiwać tamtejszych odbiorców plastikowych puszek i wiader produkowanych w Plast-Boksie (kupują je głównie producenci farb).

Wyniki poniżej prognoz

Losy spółki później układały jednak się różnie. Pierwsze, opublikowane przez nią wyniki były lepsze od oczekiwanych. Firma po ponad 2 mln zł straty rok wcześniej, w pierwszym kwartale 2004 r. dała 70 tys. zł zysku - i to w miesiącach, kiedy jej sprzedaż idzie najgorzej. Prognozy na cały rok zakładały wzrost przychodów do 50 mln zł przy 3 mln zł zysku netto. Zarząd twierdził, że nie widzi zagrożeń dla realizacji tych prognoz i zaczął się zastanawiać nawet nad następną emisją akcji. Miał z niej sfinansować m.in. zakup nowych maszyn i budowę fabryki w Rosji.

I wtedy zaczęły się problemy. Inwestycja na Ukrainie co rusz napotykała przeszkody. Najpierw ukraiński sąd zwlekał z rejestracją spółki. Później przeciągała się budowa. Pod koniec roku rozpoczęła się ukraińska "pomarańczowa rewolucja" i gotowe już do wyjazdu na Wschód stare maszyny Plast-Boksu utknęły w Polsce. Termin uruchomienia produkcji w ukraińskim zakładzie jest przekładany do dziś. Jak poinformował kilka dni temu Waldemar Pawlak, prezes Plast-Boksu, inwestycja może okazać się jeszcze droższa - w kwietniu ukraiński rząd objął 20-proc. stawką VAT wszystkie inwestycje zagraniczne. Zlikwidował także ulgi w podatku dochodowym. Dla Plast-Boksu oznacza to konieczność dopłacenia ok. 250 tys. USD.

A na to wszystko nałożył się jeszcze całkowicie nieudany ubiegły rok. Mimo początkowych optymistycznych prognoz zysku netto - następnie obniżonych z 3 do 1,5 mln zł, Plast-Box zarobił w ubiegłym roku zaledwie 774 tys. zł. Tylko nieznacznie niższe od planowanych były przychody. Założenia mówiły o 48 mln zł, w rzeczywistości było to o 100 tys. zł mniej. Spółka zapowiadała wprawdzie, że wyniki nie będą imponujące, ale spodziewała się mimo wszystko lepszych rezultatów. Tłumaczy, że w ubiegłym roku znacznie wzrosły koszty surowców, a złoty się umocnił. - Największym problemem były ceny ropy i sprzedaż na Ukrainę. Musieliśmy podjąć decyzję, czy kontynuować nieopłacalny eksport, czy z niego zrezygnować. Postanowiliśmy kontynuować, bo w tym roku całą produkcję na tamten rynek będzie mogła przejąć miejscowa fabryka. To wyeliminuje problemy walutowe - zapewniał po ogłoszeniu wyników Waldemar Pawlak.

Inwestor pomoże?

Reklama
Reklama

Pod koniec I kwartału spółka niespodziewanie poinformowała o trwających negocjacjach w sprawie przejęcia Plast-Boksu przez silnego inwestora. Według Waldemara Pawlaka, rozważano dwie możliwości: - Możemy sprzedać akcje inwestorowi branżowemu - wtedy przejmie wszystkie walory - lub finansowemu, który kupi tylko ich część.

Wśród zainteresowanych wymieniano m.in. Boryszew, jednak ta spółka oficjalnie nie potwierdziła doniesień. Z naszych informacji wynika, że ewentualny inwestor ma być znany w ciągu miesiąca. Ale może też nie pojawić się wcale. Co wtedy? - Mamy przygotowany scenariusz i na taką okoliczność. Przewidujemy w takim przypadku inwestycję w linię form 4-krotnych. To znacznie obniży koszty, bo zamiast jednego opakowania w ciągu 9 sekund z taśmy będą schodzić cztery. Oczywiście, będzie to wymagać poniesienia z naszej strony kosztów. Taką inwestycję moglibyśmy sfinansować długiem - dziś jest on w naszym przypadku na poziomie 54% kapitałów. Banki dopuszczają do 70% - uspokaja W. Pawlak. Aby przestawić produkcję, Plast-Box potrzebowałby 2 mln euro.

Co z surowcami?

Plast-Box i Erg nie konkurują z sobą, bo dysponują innymi produktami. Ale obydwie firmy w dużym stopniu są uzależnione od cen ropy naftowej, która jest podstawowym surowcem w produkcji tworzyw sztucznych. Obie firmy korzystają z dostawców krajowych i zagranicznych, ale lepiej radzi sobie z tym Erg. Powód? Firma wykorzystuje głównie tańszy polietylen, którego cena również nie zmienia się znacznie. Firma, mimo że kupuje surowce również od Orlenu, w trudnych okresach wspiera się importem od zagranicznych kontrahentów, którzy w przeciwieństwie do polskich dostawców - co podkreśla zarząd Ergu - mają zwyczaj utrzymywać stabilne ceny w całym okresie sprzedaży. Stąd wyniki osiągane przez Erg bliskie są prognozom. Plast-Box takiego luksusu nie ma. Firma w ubiegłym roku zmieniła część umów, aby wykluczyć ryzyko walutowe, ale nadal jest uzależniona od cen surowców. Gdy kurs ropy poszedł gwałtownie w górę - równie mocno podrożały surowce kupowane przez Plast-Box. Prezes Waldemar Pawlak nie ukrywa, że inwestor, który pomógłby złagodzić te wahania, mógłby postawić firmę na nogi.

Obydwie spółki czekają na uruchomienie najnowszej linii Orlenu, który kończy budowę jednej z największej na świecie instalacji do produkcji tworzyw wysokiej gęstości. To może oznaczać dla producentów form wtryskowych skok jakościowy - ale i kosztowy. Ale na nową produkcję "przesiądą się" prawdopodobnie również konkurenci.

Reklama
Reklama

Jaka jest przyszłość obydwu firm? Erg ma rezerwy i wyraźnie pokazuje poprawę wyników. Plast-Box nie stanął jeszcze pod ścianą, ale bez silnego inwestora lub innych źródeł finansowania rozwoju, będzie musiał już tylko liczyć na spadek cen ropy albo skończy rok ze stratami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama