Prognozy gdańskiej grupy na ten rok mówią o 750 mln zł przychodów i 60 mln zł zysku netto. Kilkakrotnie już zostały podtrzymane - zarówno po ujawnieniu wyników za I kwartał, jak i po uwzględnieniu wniosków płynących z opisanej przez nas we wtorek analizy ograniczeń importowych w handlu z Chinami.
Jakie jest zaawansowanie planów, jeśli chodzi o wynik netto, nie wiadomo. W tym przypadku musimy zaczekać na dane za II kwartał, które zostaną opublikowane 16 sierpnia. Wcześniej spółka nie podaje żadnych informacji na temat rentowności. - Na pewno jednak nie ma powodów do obaw. Tak jak oczekiwaliśmy, drugi kwartał był pod tym względem znacznie lepszy niż pierwszy. Wszystko idzie zgodnie z planem - mówi wiceprezes Dariusz Pachla.
Do tej pory kluczem do sukcesu była w przypadku LPP odpowiednio wysoka sprzedaż. W tym przypadku także wszystko idzie po myśli handlującego odzieżą przedsiębiorstwa. W czerwcu przychody przekroczyły 54 mln zł i były wyższe o około 35% od wypracowanych przed rokiem. Narastająco sięgnęły 302 mln zł, co oznacza wzrost także o około 35%.
Zaawansowanie planu na cały rok w 40% to dobry rezultat.
Zdecydowanie najlepszy dla przedsiębiorstwa okres to IV kwartał - zwłaszcza końcówka roku. Ale i w III kwartale wyniki firmy były zwykle do tej pory lepsze niż w dwóch poprzednich. - Gdybyśmy przyjęli założenie, że spółka się nie rozwija i nie otwiera nowych sklepów, wyglądałoby to trochę inaczej (dla branży, nie licząc żniw, czyli IV kwartału, najlepszy jest II kwartał - red.). W naszym przypadku rzeczywiście jednak przychody w okresie lipiec-wrzesień są wyższe niż w dwóch poprzednich kwartałach, co ma związek z systematyczną rozbudową sieci handlowej - tłumaczy D. Pachla.