PNiG jest spółką w 100% zależną od Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Krakowska spółka posiada 14 urządzeń wiertniczych. Pracują one m.in. w odwiertach w Kazachstanie, Pakistanie, Indiach, na Ukrainie, Litwie i w Rosji. Reszta sprzętu wykorzystywana jest w Polsce.
Boom połowicznie
wykorzystywany
Według Macieja Załubki, wiceprezesa PNiG, krakowska spółka odczuwa światowy boom w sektorze poszukiwań ropy naftowej i gazu. Nie może jednak w pełni go wykorzystać z powodu braku wolnych mocy przerobowych. - Codziennie dostajemy propozycje współpracy, głównie z państw arabskich. Aby się rozwijać należy pomyśleć o zakupie nowych urządzeń wiertniczych - powiedział M. Załubka.
Aby zdobyć pieniądze na rozwój firmy i zakupy, PNiG potrzebuje dofinansowania, dlatego zastanawia się nad wejściem na GPW. - To jedna z możliwości pozyskania pieniędzy - powiedział Maciej Załubka. Zastrzegł, że emisję można będzie rozważać dopiero po debiucie giełdowym spółki PGNiG, o którym najprawdopodobniej decydować już będzie nowy rząd. Koncern mógłby po emisji PNiG pozostać jej akcjonariuszem.