Za zdecydowany przyrost sprzedaży odpowiada nowy blok gazowo-parowy, jaki pracuje w Elektrociepłowni Zielona Góra. W drugim kwartale tylko ta firma miała 83 mln zł przychodów. Dla porównania, rok temu było to 10 mln zł. Co ciekawe, od kwietnia do czerwca EC Zielona Góra miała wyższe przychody od Kogeneracji - swojej spółki matki, która notowała sprzedaż w wysokości 65 mln zł. Teraz jednak w Zielonej Górze pracuje już nowy blok o mocy 190 MW, który całość swojej energii sprzedaje Polskim Sieciom Elektroenergetycznym - w ramach kontraktów długoterminowych oraz w ramach umów z Dalkią i Eneą. Zielonogórska firma wypracowała 7,8 mln zł zysku netto. Z kolei Kogeneracja, która produkuje prąd i ciepło dla Wrocławia, zanotowała 8,7 mln zł straty (wobec 11 mln straty zł rok temu).
- Cała grupa kapitałowa obniżyła również koszty. Przypomnę, że w stosunku do ubiegłego roku zredukowaliśmy zatrudnienie o 20%. Rok temu ponosiliśmy koszty odpraw, teraz zyskujemy z racji mniejszych kosztów pracy - twierdzi Piotr Sztura, rzecznik prasowy Kogeneracji.
Zysk wrocławskiej grupy został jednak uratowany przez... sprzedaż pomidorów i ogórków.
Warzywa
jak świeże bułeczki
Ponad 6,9 mln zł zysku netto w drugim kwartale zanotowała firma zależna PPO Siechnice. Spółka jest jednym z najnowocześniejszych i największych przedsiębiorstw ogrodniczych w Polsce. Podwrocławska firma ma 22 ha szklarni oraz 1 ha tunelu foliowego. Uprawiane są tam przede wszystkim warzywa, w mniejszym zakresie kwiaty. Zakład produkuje rocznie około 5,5 tys. ton pomidorów i około 2,5 tys. ton ogórków. Skąd taki dobry wynik Siechnic? - Po ubiegłym roku, dość słabym, kiedy zostaliśmy zalani bezcłowymi pomidorami z Hiszpanii, teraz odnotowujemy ogromny popyt na warzywa. Korzystamy z koniunktury, mocno rośnie eksport - twierdzi Jolanta Dzik, główna księgowa PPO Siechnice.