Oferta publiczna Barlinka obejmuje 22 mln akcji, w tym 8 mln to nowe walory. 14 mln papierów zamierza upłynnić podmiot kontrolowany przez głównego akcjonariusza spółki - Michała Sołowowa. Po emisji kapitał zakładowy producenta deski barlineckiej będzie się dzielić na 88 mln akcji. Inwestorzy giełdowi mogą mieć zatem 25-proc. udział w podwyższonym kapitale. 3/4 oferty (16,5 mln akcji) zostanie skierowane do inwestorów instytucjonalnych. Zapisy inwestorów indywidualnych (trafi do nich 5,5 mln sztuk) będą przyjmowane od 6 do 9 września, równocześnie będzie trwać budowa księgi popytu (book building) wśród instytucji. Spółka chce zadebiutować na GPW do końca przyszłego miesiąca.
Drogo czy tanio?
Z emisji Barlinek chce pozyskać około 53 mln zł, co sugeruje cenę emisyjną na poziomie w okolicach 6,6 zł. W takim przypadku cała oferta miałaby wartość około 145 mln zł. Odnosząc te wartości do ubiegłorocznego zysku netto (26 mln zł), wskaźnik C/Z (cena/zysk) kształtowałby się na wysokim poziomie 22.
- Jeśli brać pod uwagę wskaźniki liczone na podstawie historycznych danych, rzeczywiście oczekiwana cena emisyjna może wydawać się wysoka. Pamiętajmy jednak, że Barlinek nie jest firmą rozwijającą się w tempie kilkunastu procent rocznie. W najbliższych latach musimy zakładać skokowy wzrost wyników - przekonuje Robert Bender z Banku Zachodniego WBK (Dom Maklerski BZ WBK jest oferującym akcje spółki).
Co będzie przyczyną skokowego wzrostu? Wiosną przyszłego roku Barlinek uruchomi trzecią fabrykę deski barlineckiej. Zwiększy tym samym moce produkcyjne z obecnych 4 mln mkw. do 6 mln mkw. Będzie trzecim na świecie producentem drewnianych podłóg wielowarstwowych.