Notowania europejskich koncernów gazowniczych znajdują się w pobliżu kilkuletnich maksimów. Ubiegły rok przyniósł zwyżkę indeksu Bloomberg European Gas o jedną czwartą. Pierwsza połowa tego roku była dla akcji sektora niezbyt udana, ale od czerwca indeks ponownie idzie w górę. W perspektywie ostatnich 12 miesięcy akcje gazownicze były na ogół bardzo atrakcyjną inwestycją. Z wyjątkiem Centriki, stopa zwrotu wyniosła przynajmniej 26%, a w najlepszym przypadku - 106% (Distrigaz). Szybko drożeje też Gazprom. Tylko w tym roku jego notowania poszły w górę o 38%, a przez ostatnie 12 miesięcy - o blisko 90%.
Wydarzeniem roku był debiut giełdowy Gaz de France, którego kapitalizacja w tej chwili wynosi 27,2 mld euro. Akcje francuskiego potentata dały zarobić inwestorom tylko przy okazji debiutu. Gdy 8 lipca firma pojawiła się w notowaniach w Paryżu, jej papiery w stosunku do ceny emisyjnej zdrożały aż o 23%. Zdaniem analityków, prywatyzując GdF, rząd w Paryżu rozmyślnie zaniżył cenę w ofercie publicznej, udany debiut miał bowiem przygotować grunt pod planowaną na końcówkę roku prywatyzację innego, znacznie większego przedsiębiorstwa, jakim jest Electricite de France.
Od pojawienia się na giełdzie, akcje GdF praktycznie stoją w miejscu. Wczoraj kosztowały 27,4 euro, 4% mniej niż 8 lipca. Zapatrywania analityków idą zaś w dokładnie rozbieżnych kierunkach. Spośród ośmiu dotychczasowych rekomendacji - wszystkich wydanych w poprzednim tygodniu - w trzech przypadkach analitycy radzą papiery GdF kupować, w trzech innych sprzedawać. Dwa pozostałe zalecenia mają charakter neutralny. Najbardziej optymistyczny wariant przewiduje wzrost kursu do 31 euro.
Notowaniom Gaz de France może sprzyjać fakt, że firma operuje w sektorze regulowanym, przez co jej działalność jest obarczona niskim ryzykiem. Jako zagrożenie dla kursu akcji firmy eksperci wskazują natomiast otwarcie rynku gazowego w Unii Europejskiej, które ma stać się faktem w 2007 r. Wówczas GdF może stracić część wpływów na rodzimym rynku, gdzie jego udział w sprzedaży gazu przekracza 90%.
Plotki o fuzjach
Wśród walorów z Bloomberg Gas Index w ostatnich tygodniach zdecydowanie na plus wyróżniają się papiery Centriki, największego dystrybutora gazu w Wielkiej Brytanii. Dzieje się tak głównie na fali spekulacji, że warta blisko 17 mld USD firma wkrótce zostanie przejęta. Według nieoficjalnych doniesień, do podmiotów mających ochotę na Centrikę zaliczają się brytyjsko-holenderski potentat naftowy Shell, norweski koncern naftowo-gazowy Norsk Hydro, GdF, a nawet Gazprom. Z jednej strony "wariant francuski" wydaje się najbardziej prawdopodobny, bowiem Centrikę z GdF połączyła niedawno współpraca przy wspólnym przejęciu belgijskiej firmy energetycznej SPE. Z drugiej jednak analitycy wskazują, że GdF miał dwa lata temu znacznie lepszą okazję do zaistnienia na Wyspach, gdy wystawione na sprzedaż były wyłączane z tamtejszego National Grid Transco regionalne sieci przesyłowe. Wówczas firma nie skorzystała z okazji wejścia w mało ryzykowny biznes, więc dlaczego miałaby starać się o zaistnienie w bardziej ryzykownym segmencie dystrybucji - pytają analitycy. Niemniej fuzja gazowych firm z obu stron kanału La Manche oznaczałaby powstanie giganta wartego ponad 48 mld USD.