Lokomotywą hossy jest grupa największych firm, takich jak banki, koncerny paliwowe czy też Telekomunikacja Polska. Wśród analityków i maklerów przeważa opinia, że za trwającymi zwyżkami ich kursów stoją inwestorzy zagraniczni. Potwierdza to umocnienie złotego. Na rynku międzybankowym kurs naszej waluty względem euro utrzymuje się nieco powyżej 3,92 zł - na poziomie najwyższym od marca.

Dobre nastroje panują na giełdach całego naszego regionu. Wczoraj węgierski BUX urósł powyżej 3%, czeski PX50 o 1%, a rosyjski RTS o 2,6%. Jedną z przyczyn wczorajszej silnej zwyżki mogły być lepsze od oczekiwań dane o kondycji czeskiej gospodarki. W II kw. PKB Czech wzrósł o 5,1%, podczas gdy ekonomiści oczekiwali zwyżki o 4,8%. Rynki naszego regionu zachowują się obecnie mocniej niż giełdy w Stanach Zjednoczonych. Amerykański indeks S&P 500 znajduje się wciąż na poziomie z końca lipca.

Kursy akcji rosną bez większych korekt już od połowy maja. W tym czasie WIG20 zyskał 28,5%. Oznacza to, że wskaźnik największych spółek zwyżkuje w średnim tempie ok. 0,3% (6 pkt) na sesję. Przy założeniu, że ta dynamika się utrzyma, indeks dotrze do historycznego rekordu z marca 2000 r. (2482 pkt) w ciągu czterech tygodni.

Trwająca niemal cztery miesiące zwyżka to już czwarta fala wzrostowa WIG20 od marca 2003 r. Najsilniejsza z nich była pierwsza - zanotowana przed dwoma laty. W porównaniu z pierwszymi dwiema falami wzrostowymi (III-VIII 2003 r. i XI 2003 r. - IV 2004 r.), w górę idą kursy coraz mniejszego procentu spółek. Od połowy maja tylko 23% giełdowych firm podrożało bardziej niż WIG20. Niemal jedna trzecia walorów straciła na wartości. Aż 54% z nich potaniało o więcej niż 10%. Tymczasem w czasie pierwszej fali wzrostowej na wartości zyskały akcje aż 92% przedsiębiorstw, a 51% papierów podrożało bardziej niż indeks blue chips.