Reklama

Spór o opodatkowanie buy backu

Kurs Piasta jest niższy niż parę dni temu. Inwestorzy uwzględnili informację, że fiskus domaga się od NFI ponad 3 mln zł. Sprawa ma jednak dużo szerszy wymiar.

Publikacja: 10.09.2005 08:05

Pierwszy Mazowiecki Urząd Skarbowy (PMUS) wydał decyzję, zgodnie z którą fundusz powinien mu zapłacić 3 mln zł z odsetkami. Fiskus uznał, że Piast odprowadził za małą daninę z tytułu zakupu własnych akcji w celu umorzenia (buy back). Do transakcji doszło w sierpniu 2003 r. Była efektem wezwania. NFI kupił w nim 7,6 mln walorów po 6,6 zł. Na koniec czerwca br. aktywa netto spółki wynosiły 27 mln zł. PMUS upomina się więc o co najmniej 11% jej majątku.

Skąd się wzięły 3 mln zł?

W 2003 r. buy back był co do zasady obłożony 15-proc. podatkiem (wcześniej przepisy były w tej kwestii niejasne, a praktyka urzędów różna). Fundusz wziął to pod uwagę. Jednocześnie jednak uznał, że danina nie dotyczy osób fizycznych, które sprzedały mu papiery kupione wcześniej na giełdzie lub w ofercie publicznej. Dlaczego? Bo do końca 2003 r. zyski ze sprzedaży tak przejętych walorów były zwolnione z podatku dochodowego. Fiskus zwraca jednak uwagę, że 15-proc. stawka dotyczyła dochodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych (tak klasyfikowany jest buy back), a wspomniane zwolnienie - dochodów z tytułu odpłatnego zbycia papierów wartościowych. Innymi słowy, że chodzi tu o dwa różne źródła dochodów, zwolnienie dotyczyło zaś tylko jednego z nich.

Piast dokonał innej interpretacji i nie pobrał podatku od osób, które sprzedały mu akcje o wartości przeszło 20 mln zł. Powinien to zrobić i odprowadzić do urzędu dodatkowo ponad 3 mln zł - orzekł PMUS.

- Decyzja jest absurdalna - komentuje prezes NFI Paweł Gieryński. - Odwołamy się od niej. Nie bierzemy pod uwagę innego scenariusza niż wygrana. O tym, że mamy rację, świadczą opinie prawników i doradców podatkowych. Nie widzę żadnego ryzyka dla funduszu. Tym bardziej że występowaliśmy jako płatnik, a podatnikiem byli w tym przypadku akcjonariusze. W grę wchodzą więc ewentualnie roszczenia regresowe w stosunku do nich. Ale powtarzam: decyzja urzędu to absurd.

Reklama
Reklama

Rozstrzygnięcie

nie tylko dla Piasta

W 2003 r. własne papiery przej-mował w wezwaniu nie tylko Piast. Robił to także Hetman (aktualnie Empik Media & Fashion) czy inne niż NFI spółki, np. Comarch i Stomil Sanok. Operacje były bardzo korzystne dla założycieli firm oraz innych osób, które obejmowały akcje poza rynkiem publicznym. Płaciły 15-

-proc. podatek. Sprzedając akcje na giełdzie, musiałyby uiścić daninę obliczoną na zasadach ogólnych (maksymalnie nawet 40%). Inwestorzy, którzy kupili akcje na giełdzie lub w ofercie, musieli kalkulować, co im się bardziej opłaca - sprzedaż walorów na parkiecie (i skorzystanie ze zwolnienia podatkowego), czy w wezwaniu (i zapłata 15%). W przypadku narodowych funduszy inwestycyjnych dylemat był pozorny: NFI dystrybuowały gotówkę do właścicieli i oferowały w wezwaniach ceny nawet kilkakrotnie wyższe od notowań.

- W przypadku wszystkich inwestorów uczestniczących w wezwaniu, odprowadziliśmy 15-proc. podatek. Chyba że któryś przedstawił nam dokumenty o korzystaniu ze zwolnienia podmiotowego lub obniżonej stawki - zapewnia Rafał Chwast, wiceprezes Comarchu. Informuje, że spółka - ze względu na opinie prawników - nie brała pod uwagę zwolnienia dotyczącego akcji kupionych na giełdzie lub w ofercie publicznej. Identycznie postąpił Hetman. To oznacza, że firmy nie będą miały problemów z fiskusem. Z drugiej strony - w przypadku wygranej Piasta w sporze z urzędem, ich akcjonariusze mogą się upomnieć o zwrot podatku.

Na wezwanie Stomilu Sanok odpowiedziały tylko fundusze zarządzane przez Enterprise Investors, więc tu problemów podatkowych nie było.

Reklama
Reklama

Czekanie na sąd

Piasta może czekać ciężka przeprawa z fiskusem. Od pewnego czasu urzędy skarbowe bardzo konsekwentnie postrzegają buy back i odpłatne zbycie papierów na giełdzie jako dwa różne źródła dochodów. Od początku zeszłego roku tzw. podatkiem giełdowym w wysokości 19% objęte są zyski ze sprzedaży na parkiecie akcji kupionych po 1 stycznia 2004 r. Jeśli ktoś wcześniej kupił papiery na GPW, CeTO lub w ofercie publicznej i zarobił na nich - fiskusowi nic do tego. W tym zakresie zwolnienie obowiązuje nadal. Buy back od początku zeszłego roku również obłożony jest

19-proc. podatkiem. Jak już informowaliśmy, pojawiło się pytanie, czy w tym przypadku również w grę wchodzi zwolnienie dla akcji kupionych przed 1 stycznia 2004 r. Niektóre urzędy uznały, że tak. Kilka miesięcy temu zmieniły zdanie na żądanie izby skarbowej. Ta podzieliła opinię PMUS, że odpłatne zbycie papierów na parkiecie i odpłatne zbycie na rzecz spółki w celu umorzenia to dwa różne źródła dochodów i o żadnej analogii nie może być mowy. Innymi słowy: buy back jest opodatkowany (19%) bez względu na termin i sposób nabycia walorów.

W tym przypadku interpretacja fiskusa nie ma większego znaczenia dla spółek skupujących własne papiery w wezwaniach. Od 1 stycznia 2004 r. odprowadzają 19-proc. podatek, nie biorąc pod uwagę, kiedy i jak akcjonariusze kupili akcje. Ale sprawa ma ogromne znaczenie dla inwestorów (NFI systematycznie ogłaszają wezwania, przekazując właścicielom setki milionów złotych). Ci, którzy sprzedali w wezwaniach walory kupione przed 1 stycznia 2004 r., zwracali się o zwrot całych 19%. I przez pewien czas z niektórych urzędów (np. Drugiego Mazowieckiego) dostawali pieniądze. Teraz mogą być pewni tylko zwrotu nadpłaty wynikającej z pominięcia kosztów nabycia akcji (spółki jako płatnicy odprowadzają ryczałt - 19% od ceny brutto, czyli od przychodu, bo tak jest im łatwiej; podatek należy się od dochodu). Z naszych informacji wynika, że niektórzy giełdowi gracze weszli na drogę sądową przeciwko fiskusowi. Rozstrzygnięcia w ich sprawach mogą być bardzo istotne nie tylko dla spółek ogłaszających wezwanie na własne akcje po 1 stycznia 2004 r., ale też dla Piasta, a także udziałowców Comarchu czy Hetmana.

Jak już zwracaliśmy uwagę, kontrowersje podatkowe dotyczą w praktyce tylko buy backu organizowanego poprzez wezwania, a więc - co zakrawa na paradoks - w formie najbardziej przejrzystej i uczciwej dla akcjonariuszy. Większość spółek skupuje własne walory na sesjach. W takim przypadku inwestor płaci podatek giełdowy, w 2003 r. i wcześniej korzystał ze zwolnienia podatkowego. Korzysta z niego nadal, jeśli pozbywa się papierów kupionych przed 1 stycznia 2004 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama