Indeks WIG-Banki od wiosennego dołka zyskał prawie 32%. Dwa poprzednie ruchy do góry - z okresu sierpień 2004 r. - marzec 2005 r. oraz listopad 2003 r.- kwiecień 2004 r. - wyniosły odpowiednio 33,8% oraz 36,3%. To może wskazywać, że potencjał wzrostowy papierów z branży bankowej powoli dobiega końca.

Tym razem - w przeciwieństwie do wcześniejszych fal wzrostowych - motorem napędowym nie są oczekiwania na dobre wyniki finansowe. Te w II połowie roku mogą wypaść słabiej. W przypadku największych podmiotów już w II kwartale widoczna była stagnacja w odniesieniu do generowanych zysków. Mechanizm, skłaniający inwestorów do kupna akcji polskich banków, w pewnym uproszczeniu wygląda tak: oczekiwania na korzyści z połączenia Pekao z BPH podbijają notowania obu firm. Wyższe wyceny powodują, że walory innych reprezentantów sektora stają się relatywnie bardziej atrakcyjne, co pobudza popyt również na nie. To w pewnym stopniu znajduje odzwierciedlenie w ciągłej zmianie liderów podczas ruchu w górę trwającego od kilku miesięcy.

Do tego na parkiecie utrzymuje się wciąż bardzo dobra atmosfera, a karty rozdają głównie zagraniczni inwestorzy. Ci interesują się głównie najbardziej płynnymi spółkami. Trudno sobie wyobrazić, by mogli pominąć papiery banków.

Ostatnie sesje przyniosły wyraźny wzrost notowań również węgierskiego OTP (choć wczoraj zwyżka była symboliczna), w piątek podskoczyła też cena czeskiego Komercni Banka. OTP od 28 kwietnia zyskał już 34,4%, a w tym roku blisko połowę. Czeski bank od 28 kwietnia zyskał blisko jedną piątą, jednak licząc od końca minionego roku wypada jednak słabiej. Dał zarobić 7,4%, czyli mniej więcej tyle, ile pozostający w bieżącym roku w tyle za całą branżą nasz PKO BP.