W komentarzu po czwartkowej sesji pisałem, że warunki sprzyjają zakończeniu korekty i wybiciu w górę. I tak się faktycznie stało. Wczorajsza sesja przyniosła kontynuację piątkowej silnej zwyżki. Szał zakupów sugeruje, że na tym jeszcze nie koniec. Trzeba liczyć się z tym, że jesteśmy w przeddzień euforii. A to z kolei może oznaczać, że rozpoczęta właśnie fala wzrostowa będzie zwieńczeniem całego trendu wzrostowego trwającego od połowy maja. Należy liczyć się z tym, że jej zakończenie będzie nagłe i bolesne dla posiadaczy długich pozycji.

Gdzie konkretnie może zatrzymać się trend? Najważniejszym poziomem jest szczyt z marca 2000 r. Ze względu na długość tego okresu bardziej wiarygodne wydaje się obserwowanie obecnie zachowania samego indeksu WIG20, a nie tyle wykresu kontynuacyjnego futures. Historyczne maksimum indeksu wypadło na poziomie 2482 pkt. Obecnie brakuje do niego jeszcze nieco ponad 4%. Gdyby miało utrzymać się dotychczasowe tempo zwyżki, to oznaczałoby, że mamy przed sobą jeszcze kilka sesji szybkiego ruchu w górę.

W tej sytuacji nie jest już za późno na otwieranie długich pozycji, chociaż trzeba liczyć się z tym, że rozwój wydarzeń może zmusić do szybkiego ich zamknięcia w razie odwrotu kupujących. W przeciwieństwie do kilku poprzednich korekt w poprzednich miesiącach, tym razem może nie obejść się bez nagłej i masowej wyprzedaży. W tych warunkach mniej przydatne mogą się okazać wskaźniki podążające za trendem, takie jak wykładnicza średnia krocząca z 20 sesji. Od maja korekty zawsze zatrzymywały się na jej poziomie. Jednak w razie nagłego zakończenia trendu wzrostowego opieranie się tylko na tego typu wskaźnikach będzie oznaczać utratę sporej części papierowych zysków - zwłaszcza w przypadku kupowania kontraktów akurat teraz.