Reklama

Bez banku, akcji ani rusz

Prawdopodobnie co najmniej 20 mln zł zarobiły banki na kredytowaniu zakupów walorów PGNiG. Inwestorzy coraz odważniej sięgają po pożyczki na zakup papierów w ofertach publicznych, a banki coraz bardziej kuszą.

Publikacja: 27.09.2005 07:24

Inwestorzy indywidualni przy zakupie akcji PKO BP wyłożyli 20,6 mld zł. 14 mld zł pochodziło z kredytów. Mogli dostać papiery warte 3,2 mld zł. W przypadku Lotosu, kredyty wyniosły ok. 5 mld zł. 2,5 mld zł na paliwowe akcje wysupłano z oszczędności. Łącznie więc zebrano 7,5 mld zł na papiery warte 255 mln zł. Biorąc pod uwagę fakt, że prowizje przy zaciąganiu tego typu pożyczek wynoszą od 0,2 do 0,5%, banki otrzymały od giełdowych graczy za kredytowanie zakupu walorów PKO BP co najmniej 30 mln zł, a Lotos dał im m.in. 10 mln zł. To wszystko nie licząc samych odsetek od zaciągniętych kredytów.

Ile na kredyt przy PGNiG?

Podczas oferty PGNiG inwestorzy zgłosili zainteresowanie zakupem akcji za 12 mld zł. Tymczasem do objęcia były papiery za niecałych 805 mln zł (po powiększeniu puli - za 864 mln zł). Pytanie, ile z tej kwoty pożyczyli, a ile mieli z własnej kieszeni, pozostanie bez precyzyjnej odpowiedzi. Powód? Zapisy, przydział akcji oraz debiut odbyły się w jednym miesiącu. A to oznacza, że w statystykach NBP na temat podaży pieniądza nie będzie widać, jak miesiąc do miesiąca zmienia się zadłużenie gospodarstw domowych.

Akceptujemy ryzyko

Zakładając jednak, że choćby - podobnie jak w poprzednich dużych ofertach publicznych - dwie trzecie pieniędzy pożyczyły banki, to przy średniej prowizji 0,25% uzyskałyby za tę usługę ok. 20 mln zł. A bardzo prawdopodobne, że sprzedaż walorów PGNiG była dużo większym sukcesem kredytowym. - Widać, że rośnie poziom akceptacji ryzyka kredytowego - mówi Lech Głogowski, wiceprezes Beskidzkiego Domu Maklerskiego, który przy okazji oferty PGNiG razem z Getin Bankiem zaproponował lewar niespotykanej do tej pory wysokości: 9000% (90-krotność środków własnych). Konkurenci dawali maksymalnie 2000-2500%. - Z najwyższego lewarowania skorzystała większość naszych klientów. To była propozycja dla mniej zamożnych osób. Wystarczyło wydać 6,55 tys. zł, by złożyć maksymalne zlecenie na 200 tys. akcji za 596 tys. zł (do tego dochodziło 0,18% prowizji, czyli 1060 zł). Dla tych ludzi zainwestowanie 25-30 tys. zł, koniecznych przy niższych lewarach, nie było po prostu możliwe - mówi Lech Głogowski. Ostatecznie przy 92,6-proc. redukcji, składając zapis na 200 tys. walorów inwestor otrzymał niecałe 15 tys. akcji, czyli pakiet wart przy cenie emisyjnej ok. 44 tys. zł.

Reklama
Reklama

Czy można się spodziewać dalszego wzrostu lewarów? - Przykład PGNiG na pewno jest zachęcający. Oferta jednak nie może być oderwana od realiów. Choć gdyby na giełdę miało iść PZU, to niewykluczone że 9000% przeszłoby do historii - uważa Lech Głogowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama