Reklama

Arbitrzy: Vivendi ma pracować z Elektrimem

Londyński Trybunał Arbitrażowy wydał zarządzenie korzystne dla Elektrimu. Giełdowa firma może odzyskać wpływ na decyzje podejmowane przez jej firmę stowarzyszoną - Elektrim Telekomunikację (ET).

Publikacja: 28.09.2005 07:27

W ostatni poniedziałek, wieczorem, Elektrim podał, że londyński Trybunał wydał tymczasowe zarządzenie, w którym nakazał Vivendi "współdziałanie" i umożliwienie Elektrimowi wyznaczenia dwóch członków zarządu ET. Według Ewy Bojar, rzecznika konglomeratu, spółka liczy, że w ten sposób uzyska wpływ na istotne decyzje podejmowane przez ET. - Już wystąpiliśmy do przewodniczącego rady nadzorczej ET o zwołanie posiedzenia, na którym przeprowadzono by zmiany w zarządzie - mówi. Nie ujawnia, jakich kandydatów przedstawił Elektrim.

Skąd ten spór

Od 2003 roku Elektrim i Vivendi Universal prowadzą spór przed Trybunałem Arbitrażowym w Londynie, który dotyczy wpływu na zarządzanie ET. Wybuchł wtedy, gdy nie kwestionowano faktu, że ET posiada 48% udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (operator Ery i Heyah). Było więc o co się spierać. Tym bardziej że niedługo potem, trzeci udziałowiec PTC - Deutsche Telekom, który ma 49% udziałów operatora - zaproponował, że odkupi pozostałe papiery za 1 mld euro.

Albo - albo

Zarządzenie Trybunału przyszło w samą porę dla Elektrimu. Odzyskując wpływ na decyzje ET, zapewni sobie kontrolę nad tym, co dzieje się z udziałami w PTC.

Reklama
Reklama

Tymczasem ET czeka nadal na decyzje polskich sądów, które mają sprawić, że ponownie stanie się formalnym właścicielem 48% udziałów operatora Ery. W lutym w Krajowym Rejestrze Sądowym zastąpił go Elektrim, powołujący się na wyrok Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu. Jednak 26 sierpnia sąd odwoławczy uchylił decyzję sędziego KRS o tym wpisie, co - według ET - powoduje przywrócenie stanu prawnego sprzed zmian.

Historia sporu

Elektrim i Vivendi mają po 49% udziałów ET. Dwa lata temu polska firma przyznała, że nie ma wpływu na swoją spółkę stowarzyszoną i obarczyła winą Vivendi.

Powód tej sytuacji to umowa podpisana z Vivendi w 2001 r. (tzw. Trzecia Umowa Inwestycyjna - TUI). Różne jej interpretacje zaprowadziły udziałowców ET do sądu.

Elektrim, podpisując TUI, sprzedał 2% ET firmie Ymer Finance. Twierdzi, że Vivendi miało odkupić pakiet od Ymera i przejąć kontrolę nad ET, gdy uzyska pozwolenia polskich urzędów. Wówczas TUI zaczęłaby obowiązywać w całości: Elektrim uzyskałby prawo do powoływania dwóch członków zarządu ET i wpływ na decyzje tej firmy (np. sprzedaż udziałów PTC).

Jednak francuski koncern utrzymuje, że nigdy nie było mowy o tym, że odkupi od Ymera 2% udziałów w ET i że wcale nie musiał występować o zgodę na przejęcie kontroli nad ET do odpowiednich urzędów. Tym samym TUI - według Vivendi - obowiązuje tylko w części. Wystąpił więc do londyńskiego Trybunału o ustalenie, że ma rację.

Reklama
Reklama

Elektrim jest przeciwnego zdania, czego dowodzi m.in. przed Sądem Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama