Pracownicy Konesera zdecydowali się w końcu zaprotestować - na razie oflagowali zakład. Związki nie poinformowały, czy podejmą inne działania. W fabryce jest zatrudnionych 126 osób, z czego połowa w dziale produkcji.

Kłopoty finansowe

Kłopoty Konesera wynikają z wierzytelności wobec urzędu celnego. Przedsiębiorstwo od początku roku zalega z płatnością akcyzy. - Produkcja będzie mogła zostać uruchomiona, jeśli będzie złożone zabezpieczenie dotyczące zobowiązań z tytułu podatku akcyzowego - mówi Anna Jędruszczak, naczelnik Urzędu Celnego II. - Tego wymaga ustawa. W czerwcu przedsiębiorstwo zwróciło się o rozłożenie płatności na raty. Urząd negatywnie rozpatrzył wniosek producenta alkoholi. W ocenie A. Jędruszczak, zaproponowany układ był mało realny do zrealizowania. W zeszłym tygodniu ponownie zwrócono się o umożliwienie tzw. ułatwień płatniczych. - Koneser przedstawił dokumenty - mówi A. Jędruszczak. - Pojawiły się nowe przesłanki, między innymi plan naprawczy, zaakceptowany wstępnie przez Ministerstwo Skarbu Państwa. Naczelnik nie mogła podać żadnych kwot. Koneser jest przedsiębiorstwem państwowym, w którym nadzór komisaryczny pełni Andrzej Grudziński. Wczoraj nie udało się z nim skontaktować.

Wstrzymana prywatyzacja

Prywatyzacja zakładu jest wstrzymana. Początkowy plan MSP, jeszcze z początku lat 90., przewidywał zamknięcie kosztownej produkcji. Działka, na której stały zakłady, miała zostać sprzedana pod budowę apartamentowców. Sytuację skomplikowało jednak usytuowanie fabryki - 80% infrastruktury to zabytki klasy zerowej objęte ochroną konserwatorską. Nie udało się też sprywatyzować zakładu w drodze utworzenia spółki pracowniczej. Załoga zaproponowała ten wariant w styczniu, ale po wyliczeniach ministerstwa okazało się, że nie byłaby w stanie udźwignąć ciężaru finansowego operacji. Teraz trwa proces wydzielania kompleksu nieruchomości nieprzydatnych do produkcji.