Kurs Dworów spadł najniżej od debiutu. Ze spadkiem mieliśmy do czynienia w czwartek (-2,6%), w piątek pogłębił się on o kolejne 3,6% (MIDWIG zniżkował o 0,31%). Wygląda na to, że niektórym inwestorom puszczają nerwy (w piątek właściciela zmieniło 90,64 tys. walorów, stanowiących 0,71% kapitału), bo notowania Dworów utrzymywały się ostatnio na stabilnym poziomie. W ciągu miesiąca papiery kosztowały średnio 36,6 zł. I to mimo, że na początku września spółka znacząco obniżyła swoje prognozy finansowe na 2005 r.
Przypomnijmy: przychody ze sprzedaży krajowego potentata w produkcji kauczuków syntetycznych i polistyrenów mają wynieść 1,07 mld zł, zamiast 1,2 mld zł planowanych wcześniej, a skonsolidowany zysk netto - 45 mln zł (poprzednio miało wynosić 57 mln zł). - Moim zdaniem, ostatnie spadki kursu Dworów mogą być opóźnioną reakcją na korektę prognozy tegorocznych wyników. Część inwestorów może niepokoić się również o realizację strategii rozwoju spółki po odejściu ze stanowiska jej autora, prezesa Zdzisława Ingielewicza - twierdzi zastrzegający anonimowość analityk, specjalizujący się w spółkach chemicznych.
Prezes Ingielewicz, który chciał, aby spółka skoncentrowała się na produktach o wyższych marżach (np. kauczuku rozpuszczalnikowego), planował także akwizycje konkurencyjnych podmiotów w krajach Europy Środkowowschodniej (np. czeskiego Kaučuk Kralupy), "zrezygnował" ze stanowiska 13 października. Jego miejsce zajął na trzy miesiące Mariusz Waniołka, bliski współpracownik znanego inwestora giełdowego Michała Sołowowa, największego udziałowca Dworów.
Na ostatnie spadki kursu oświęcimskiej spółki sugeruje spokojniej patrzeć Maciej Wewiórski, analityk CDM Pekao (21 września obniżył on do 51,0 zł, z 54,3 zł 12-miesięczną cenę docelową, podtrzymując jednocześnie dla Dworów rekomendację "akumuluj"). - Część inwestorów rzeczywiście mogła pozbywać się akcji. Nie sądzę jednak, że ma to związek z korektą planowanych wyników, bo mimo pogorszenia prognoz w ostatnich tygodniach, notowania spółki zachowywały się stabilnie. Uważam też, że mimo odejścia pana Ingielewicza nie ma zagrożeń dla realizacji strategii. Może nawet nastąpić pozytywny impuls, który przyspieszy zmiany, a te doprowadzą do zwiększenia wartości spółki - twierdzi analityk CDM Pekao.