Oferta publiczna PGNiG wzbudzała, m.in. ze względu na bliski termin wyborów parlamentarnych, spore kontrowersje. Na tyle duże, że przedstawiciele opozycji, w tym obecny kandydat PiS na premiera Kazimierz Marcinkiewicz, zapowiadali skierowanie wniosków do prokuratury. Postanowiliśmy to sprawdzić.
Prokuratura sprawdza
Na razie jest jeden wniosek i to złożony przez firmę, nie polityków. - 6 września wpłynęło do nas zawiadomienie w sprawie nieprawidłowości w procesie prywatyzacji PGNiG, mających doprowadzić do zagrożenia interesów Skarbu Państwa poprzez zaniżenie wartości PGNiG, złożone przez firmę Bartimpex - powiedział nam Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Według niego, prokuratorzy są obecnie na etapie czynności sprawdzających. Na podjęcie decyzji, czy wszcząć śledztwo, mają czas do końca października. - Wcześniej prawdopodobnie wezwiemy na przesłuchanie przedstawicieli Bartimpeksu, którzy, jak sądzę, dysponują stosownymi opiniami w tej sprawie - dodał M. Kujawski.
Bartimpex listy pisze
Aleksander Gudzowaty, dyrektor Bartimpeksu, nie chciał komentować złożenia przez jego firmę zawiadomienia do prokuratury. Z naszych informacji wynika jednak, że krok ten poprzedziła dość intensywna wymiana korespondencji z kierownictwem resortu skarbu (m.in. ministrem Jackiem Sochą oraz wiceministrem Krzysztofem Żyndulem). Firma Bartimpex zwraca w niej uwagę na kilkunastokrotne zaniżenie, jej zdaniem, wartości udziałów PGNiG w SGT EuRoPol GAZ, operatorze gazociągu jamalskiego (48% akcji wyceniono na 542 mln zł). Co przełożyło się automatycznie na zbyt niską wycenę PGNiG. Zdaniem przedstawicieli Bartimpeksu, nie uwzględnia ona także korzyści, jakie gazownicza spółka będzie miała ze zwiększenia krajowego wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego (2,5-krotnie tańszego niż importowany) oraz perspektyw rozwoju polskiego rynku (u nas zużywa się 3-krotnie mniej gazu niż w Niemczech), na którym PGNiG ma dominującą pozycję. Wszystko to powoduje, że zyski czerpać będą inni akcjonariusze kosztem Skarbu Państwa.