- Hodowcy są świadomi zagrożenia i stosują środki ostrożności - mówi Andrzej Pawelczak, rzecznik prasowy Animeksu (firma kontroluje prawie 88% głosów w giełdowym Ekodrobie). - Naszym wspólnym interesem jest dbanie o jakość mięsa - zapewnia. Przypomina, że człowiek nie może się zarazić poprzez jedzenie mięsa drobiowego, gdyż wirus ginie w temperaturze przekraczającej 70 stopni. - Niestety, Polacy są bardzo podatni na tego rodzaju obawy. Zdajemy sobie sprawę, że może to spowodować spadek obrotów - dodaje A. Pawelczak. Zarówno Animex, jak i Ekodrob sprzedają mięso do krajów Unii Europejskiej. Eksport stanowi odpowiednio ok. 30 i 50% ich sprzedaży.
Co będzie, jeśli w Polsce wykryte zostaną pierwsze przypadki ptasiej grypy i granice zostaną zamknięte dla handlu drobiem? - Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie. To byłby najczarniejszy scenariusz - mówi A. Pawelczak. - Krajowy rynek zostanie zalany mięsem i ceny spadną - przewiduje Andrzej Abramowicz, dyrektor finansowy Ekodrobu. Są jednak duże szanse, że choroba nie dotrze do Polski. - Nasz surowy klimat nie sprzyja wirusom. Nadchodzi zima, a one giną w temperaturze poniżej 0 stopni. Poza tym ptaki przenoszące chorobę wolą ciepłe południowe kraje - przypomina.
Na razie zakupy drobiu utrzymują się na stałym poziomie. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przewiduje, że kiedy ptasia grypa pojawi się w Polsce, część konsumentów może zrezygnować z mięsa drobiowego. Ceny wtedy spadną. IERiGŻ podaje, że w pierwszym półroczu 2005 r. produkcja drobiu wyniosła 1098 tys. ton (o 20% więcej niż w 2004 r.). Prognozy na ten rok zakładają wzrost konsumpcji mięsa drobiowego o 6% w stosunku do 2004 r. Ma wynieść 23,5 kg na osobę.
Kursy giełdowych spółek zajmujących się przetwórstwem mięsa drobiowego ostatnio spadają. Na piątkowej sesji Indykpol stracił kolejne 6% (na zamknięciu akcja kosztowała 58,2 zł). Papiery Ekodrobu spadły o 0,93% i były na poziomie 4,24 zł.
Nie ma się czego bać