Na całym rynku dystrybucji farmaceutyków działa obecnie około 400 hurtowni. Jednak mniej więcej 60% rynku jest podzielone między pięciu głównych graczy. Są to giełdowe spółki: Polska Grupa Farmaceutyczna (PGF), Farmacol, Prosper, Orfe i Torfarm. Te firmy to główni rozgrywający na rynku dystrybucji. Czy rozdrobnienie rynku utrzyma się w przyszłości? O zbliżającej się konsolidacji na rynku dystrybutorów leków mówi się już od dłuższego czasu. Zarówno analitycy, jak i przedstawiciele firm działających w tej branży twierdzą, że jest ona nieuchronna. Czy nadszedł już właściwy moment? Czy polski rynek hurtowej sprzedaży leków dojrzał już do konsolidacji?
Zdaniem Krzysztofa Gadzały, głównego kontrolera Farmacolu, jednym z głównych argumentów za konsolidacją jest ciągle obniżająca się rentowność firm działających w branży i konieczność poszukiwania przez nie szansy na przetrwanie, nawet kosztem sprzedania się (lub połączenia) innemu podmiotowi. Hanna Kędziora z BDM PKO BP uważa, że wobec zaostrzającej się konkurencji, na rynku dojdzie do przejęć. - Wszyscy wiedzą, że konsolidacja musi nadejść i oczekują jej. Powszechnie się mówi, że największe firmy prowadzą rozmowy w tej sprawie. Jednak w ostatnim czasie niewiele się dzieje w tej kwestii - mówi Hanna Kędziora. - Myślę, że najbliższe dwa lata będą przebiegały pod znakiem zmian własnościowych na rynku - dodaje Piotr Jędrzejak, dyrektor finansowy Prospera. Jednocześnie zapytany, czy spółka negocjuje połączenie z potencjalnymi partnerami - zaprzecza. - Nie prowadzimy obecnie rozmów dotyczących konsolidacji. Nikt się też z nami nie kontaktował w tej sprawie - mówi. A to właśnie warszawski Prosper (obok ewentualnie Torfarmu) jest najczęściej wymieniany jako najbardziej prawdopodobny obiekt akwizycji. Kapitalizacja spółki na giełdzie to tylko 663,85 mln zł, podczas gdy roczne przychody przekraczają 1,6 mld zł. Niedowartościowanie akcji Prospera tylko dodaje tej spółce atrakcyjności. Prosper zrobił się na tyle tani, że ktoś powinien go przejąć - uważa Hanna Kędziora. - Jednak z drugiej strony, łatwiej przejąć lokalną hurtownię niż ogólnopolską sieć. W tym przypadku może nie być efektów synergii - dodaje. Z tego właśnie powodu przejęciem Prospera nie jest prawdopodobnie zainteresowany PGF, którego sieci hurtowni się pokrywają. Oficjalnie prezes PGF, Jacek Szwajcowski, ostrożnie odnosi się do tematu ewentualnych przejęć innych firm. - PGF była pierwszym i najważniejszym ośrodkiem konsolidacji w sektorze hurtu farmaceutycznego. W dalszym ciągu obserwujemy, co dzieje się na rynku. Jesteśmy jednak w tej dobrej sytuacji, że mamy silną pozycję we wszystkich rejonach kraju i możemy skupić się na tym, by ewentualne akwizycje przyniosły jak największe korzyści naszym akcjonariuszom - mówi.
Również Farmacol, który od dawna zapowiada akwizycje, nie chce zdradzać planów. Prowadzimy kilka projektów, jedne w bardziej, inne w mniej zaawansowanym stopniu - mówi Krzysztof Gadzała. Dodaje, że sfinalizowanie akwizycji jeszcze w tym roku byłoby trudne, "ale nie niemożliwe". Inicjatywa jest po drugiej stronie, czekamy na odpowiedź - mówi. Zdaniem Hanny Kędziory, podstawową kwestią, o którą rozbija się większość negocjacji, jest cena. - Można przypuszczać, że jest zgoda na konsolidację, nie ma tylko zgody co do ceny - mówi.
Czy zatem nie nadszedł jeszcze czas na konsolidację rynku dystrybutorów farmacji, czy też - jak mówi dyrektor Piotr Jędrzejak z Prospera - będzie ona na razie przebiegać w skali mikro, gdzie łączyć się będą mali hurtownicy i ewentualnie tzw. grupy zakupowe, które skupiają właścicieli aptek. A może polskie spółki pogodzą zagraniczni potentaci branżowi, którzy wejdą na polski rynek i przejmą największych hurtowników?
Inwestor z zewnątrz?
Analitycy i przedstawiciele branży są zgodni, że duży i szybko rosnący rynek jest atrakcyjny dla zagranicznych potentatów dystrybucji leków - takich jak: brytyjski Alliance Unichem, niemiecki Celesio i jako jedyny z trójki działający już w Polsce niemiecki Phoenix Pharma. - 38-milionowy rynek, z dużym tempem wzrostu i potencjałem, nie może pozostać dłużej poza kręgiem zainteresowania dużych firm zagranicznych. Tym bardziej że są one już obecne w Czechach i na Słowacji - mówi dyrektor Jędrzejak . To tylko kwestia czasu, kiedy wejdą i do Polski - dodaje. Przeszkodą w ekspansji europejskich potentatów na polskim rynku jest właśnie jego rozdrobnienie. - Zagraniczni inwestorzy woleliby, aby na rynku było 2-3 dużych graczy, z udziałem 30, 40 czy nawet 50%. Wtedy weszliby od razu, gdyż przejęcie firmy posiadającej duży udział w rynku dałoby im od razu dobrą pozycję - mówi H. Kędziora. Zdaniem analityka BDM PKO BP, duże zagraniczne koncerny dystrybucyjne prawdopodobnie poczekają aż dokona się konsolidacja. - Chyba żeby któryś z graczy się wyłamał i przejął którąś polską firmę w obecnym stanie. Wtedy pozostali będą zmuszeni do podobnych ruchów - dodaje. Również potencjalni przejmowani na razie nie wydają się szczególnie zainteresowani zmianami właścicielskimi. - Jako jeden z założycieli PGF mogę powiedzieć, że mamy wiele pomysłów na rozwój Grupy i zwiększenie jej wartości dla akcjonariuszy. Chcę więc mieć możliwość ich realizacji i, wspólnie z innymi udziałowcami spółki, obserwować efekty, jakie przyniosą - mówi Jacek Szwajcowski. Zdaniem Krzysztofa Gadzały, nie można wykluczyć scenariusza przejęcia Farmacolu przez zagranicznego inwestora branżowego, jednak na razie "jest to bardzo mało prawdopodobne".