Wymóg zdobycia świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego przez Comp wynikał z faktu, że na początku roku weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie informacji niejawnych. - Wcześniej certyfikaty przyznawano spółkom dla każdego z projektów osobno. Nowe certyfikaty pozwalają nam na uczestnictwo we wszystkich projektach opatrzonych klauzulą "tajne" bądź "ściśle tajne" - tłumaczył Andrzej Wąsowski, wiceprezes Compu. Giełdowa firma była jedną z pierwszych, które uzyskały podobne uprawnienia.

Procedura certyfikacji jest czasochłonna i kosztowna. - Najpierw certyfikat jest wydawany dla każdego z pracowników, którzy będą pracowali przy tego typu przedsięwzięciach. Proces trwa 3-6 miesięcy. W naszej spółce takie uprawnienia ma kilkadziesiąt osób - stwierdził wiceprezes. Dodatkowo firma musi mieć osobny pion ochrony, tajną kancelarię i przejść audyt ABW.

Inwestycja jest jednak bardzo opłacalna. - W tego typu projektach wartość usług dodanych jest bardzo duża. To przekłada się na wysokie marże - stwierdził A. Wąsowski.

Comp nie jest jedyną giełdową spółką, która pracuje przy "tajnych" projektach. Podobne kompetencje rozwijają też Prokom czy ComputerLand. Silną pozycję ma ABG Ster-Projekt, który realizuje zlecenia dla NATO. Wartość rynku, z oczywistych względów, jest niemożliwa do oszacowania.