Reklama

Nie łapać pcheł...

Nie byłoby dobrze, gdyby - jeśli chodzi o funkcje zarządcze - nasz kraj był dla inwestorów zagranicznych całkowicie peryferyjny, ale przy tym należał do kluczowych, jeśli chodzi o zyski i "dojenie" klientów

Publikacja: 18.11.2005 07:47

Wszyscy niecierpliwie przebierają nogami. Czekają na - jakby była już przesądzona - fuzję Pekao i BPH. Włosi usłużnie dowożą kolejne dokumenty i składają wizyty. Austriacy trochę się denerwują, jaka będzie ich rola, ale w gruncie rzeczy są chyba pewni swego. Inwestorzy giełdowi bacznie się przyglądają i kalkulują. Liczą cenę wezwania na akcje BPH. Fuzje i przejęcia są dobre dla rynku. Wprowadzają ożywczy ferment. Tak było i przy zakupie PBR-u przez BRE i przy innych tego typu projektach, nie wyłączając fuzji Banku Zachodniego z WBK czy BPH z PBK. A ile emocji wywoływały spektakularne zawirowania wokół sprzedaży Banku Handlowego (z BRE i Citigroup w tle) i Banku Millennium (z Niemcami i Portugalczykami w tle).

Sektor jest de facto prywatny i konkurencyjny. Nie licząc wyjątków, jak państwowy BGK czy kontrolowany przez Skarb Państwa PKO BP. Choć w ostatnim przypadku potrzeba utrzymania status quo jest kwestionowana nawet przez zarząd spółki. Tak to dogmat prywatyzacji (nie ukrywajmy: w praktyce sprzedaży zagranicznemu kapitałowi) bierze górę nad dalekosiężnymi interesami różnej proweniencji.

Wyróżniamy się pod tym względem na tle innych - starych, dojrzałych i stawianych nam często za wzór - rynków, na których nie każdy może połknąć każdego i polować bez ustanku.

Kiedy wszyscy przebierają nogami, nasz nadzór bankowy spokojnie czyta dokumenty, bada i prosi o nowe. Od czasu do czasu tłumaczy, że sprawa jest poważna, a więc i analizy muszą być takie same. Być może zwleka. Ale wiadomo: pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł.

I to jest właściwe postawienie sprawy. Zamiast dwóch bardzo dużych graczy na rynku, możemy mieć jednego - jeszcze większego, oczywiście. Z punktu widzenia klientów nie jest to perspektywa najlepsza. Tym bardziej że nie jest jasne, jakie przyzwyczajenia wezmą górę w nowej instytucji. Wielu ciułaczy nie najlepiej pod tym względem ocenia Pekao. Spadek konkurencji w sferze usług bankowych, maklerskich i innych finansowych też nie musi im odpowiadać.

Reklama
Reklama

Od dawna uważa się, że kolejna fala konsolidacji polskich banków jest nieunikniona. Ale ten rynek ma coś w sobie, że wielu chciałoby na nim kupować, a nikt nie chce sprzedawać. Że wszyscy liczą na wzrost nawet bez przejęć i fuzji. I że bankowość to w Polsce dobry biznes, z perspektywami (nawet jeśli po części wynikają z zacofania).

Czyli to Włosi mają interes w tym, żeby przejąć BPH i połączyć go z Pekao, ale niekoniecznie klienci banków. I, miejmy nadzieję, niekoniecznie nadzór bankowy. Dla UniCredito fuzja byłaby drogą na skróty w ekspansji na bardzo atrakcyjnym rynku. I co z tego, że jest to tylko odprysk wielkiej "europejskiej" transakcji. To już chyba na nikim nie robi wrażenia. Nasz rynek to nasze sprawy i nasze interesy, i tylko one mają znaczenie.

Warto więc rozważyć różne możliwości (czytaj: postawić warunki - w końcu to biznes...). Nawet sprzedaż BPH innemu inwestorowi (też byłoby wezwanie). Albo inaczej: choć nikt nie potwierdza, że toczy się cicha gra o ulokowanie w Warszawie centrum operacji środkowoeuropejskich grupy UniCredito-HVB, to miałaby ona sens. Bo niby dlaczego takie centrum miałoby się znajdować w Wiedniu albo w Monachium. Nie byłoby dobrze, gdyby - jeśli chodzi o funkcje zarządcze - nasz kraj był dla inwestorów zagranicznych całkowicie peryferyjny, ale przy tym należał do kluczowych, jeśli chodzi o zyski i "dojenie" klientów.

Niektórzy robią u nas bardzo dobre interesy. Chcą robić jeszcze lepsze i jeszcze większe. Dobrze. Ale niech przynajmniej docenią rynek, który przynosi im profity. Nie powinniśmy być - ani w sektorze bankowym, ani w żadnym innym - tylko dojną krową. Mają swoje banki Francuzi, Anglicy, Niemcy, Włosi czy Hiszpanie. Wypadamy na ich tle, jak bardzo ubodzy krewni. Miejmy przynajmniej wpływ na to, kto, pod jakimi warunkami i jak głęboko grzebie w naszej dziurawej kieszeni.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama