O zwołanie walnego zgromadzenia zwrócił się Krzysztof Fijałkowski, wiceprzewodniczący rady, od dawna obecny w gronie największych właścicieli Lubawy. Miał prawo samodzielnie wnioskować o NWZA. Jest największym udziałowcem. Dysponuje 411,6 tys. akcji, co daje mu 14,2-proc. udział w kapitale i głosach. - Rozmawiałem jednak także z innymi akcjonariuszami i mam ich akceptację - mówi nam K. Fijałkowski.
Jaki podział?
W porządku obrad NWZA znajdą się punkty dotyczące splitu akcji i zmian w radzie. Pomysł splitu podoba się zarządowi. - Ma nasze poparcie i - jak sądzę - także większości akcjonariuszy. Dyskusja nie dotyczy tego, czy go przeprowadzić, ale jak. Proponowany jest podział w stosunku 1 do 5, 1 do 8, albo1 do 10 - mówi nam prezes Witold Jesionowski. Zarząd planuje zwołanie NWZA na 12 stycznia 2006 r.
Kurs akcji Lubawy - nominalnie - nie jest wysoki. Wczoraj wyniósł 26 zł (+0,4%). Liczba papierów - 2,9 mln - nie wydaje się, jak na giełdowe realia, bardzo niska. Z drugiej strony, wolumen obrotów nie jest imponujący. Średnia miesięczna to 22,5 tys. papierów. Przy czym to dane za ostatni miesiąc, kiedy spółka cieszyła się dużym zainteresowaniem, a jej notowania - wyjąwszy ostatnie dni - gwałtownie rosły, bijąc historyczne rekordy. - Wolumen był wysoki, kiedy do firmy wchodzili nowi duzi inwestorzy. Koncentracja kapitału jest coraz większa. Chodzi więc nam o to, by kapitał nie był zbyt "sztywny", by papiery były płynne - wyjaśnia prezes. - Jestem przekonany, że split zaowocuje wzrostem płynności - mówi K. Fijałkowski. - Dlatego będę przekonywał innych akcjonariuszy, by poparli propozycję podziału akcji w stosunku 1 do 10. Sądzę - a przykłady innych firm, które zdecydowały się na taką operację, to potwierdzają - że dzięki temu zaktywizują się inwestorzy, potencjalnie zainteresowani spółką. Wielu widzi przecież, że robimy wszystko, aby akcjonariusze Lubawy teraz i w przyszłości byli zadowoleni. Spółka się rozwija. Mamy pomysły na dalszy rozwój.
Pytany o zmiany w radzie, tłumaczy, że punkt w tej sprawie został zgłoszony "przy okazji" i że nie chodzi o żadną rewolucję.