Premier Marcinkiewicz próbował wczoraj uspokoić nastroje wokół Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa m.in. po ostatnich dymisjach i zawieszeniu części zarządu, a także pogłoskach o możliwej nacjonalizacji gazowniczej spółki. - PGNiG nie zostanie wycofane z giełdy - powiedział rano szef rządu.
Kurs ostro w górę
Deklaracje premiera, a także upublicznienie rekomendacji Citigroup Global Market (z 21 listopada), w której broker daje rekomendację "kupuj" przy cenie docelowej 4,14 zł, pociągnęły ostro w górę notowania PGNiG. Na zamknięciu kurs wzrósł o 4,6%, do 3,40 zł, przy 106 mln zł obrotów (trzecie na rynku). Inwestorów przed kupnem najwyraźniej nie powstrzymały nawet zmiany, jakie w PGNiG zapowiedział premier. - W rękach Skarbu Państwa musi pozostać spółka przesyłowa. W tej chwili ta spółka ma zbyt mały majątek, aby móc się rozwijać. Poza tym umowy leasingowe, na mocy których spółka dostała majątek od PGNiG, są tak skonstruowane, że utrudniają działania właścicielskie - powiedział.
Nie tylko ta część majątku PGNiG powinna, zdaniem premiera, wrócić w ręce państwa. - W PGNiG zostały także akcje EuRoPol Gazu, spółki bardzo ważnej dla państwa ze względu na konieczność dywersyfikacji dostaw gazu - dodał szef rządu. Dlatego rząd chce usamodzielnić spółkę przesyłową oraz przejąć akcje EuRoPol Gazu. To zaś - zdaniem premiera - tylko pomoże giełdowemu PGNiG.
Prokurenci, a nie konkurs