Reklama

Zmiany były konieczne

Akcje PGNiG pozostaną na warszawskiej giełdzie. Skarb Państwa chce jednak odzyskać kontrolę nad majątkiem przesyłowym, w tym nad udziałami w EuRoPol Gazie - zapowiedział wczoraj premier Kazimierz Marcinkiewicz. Powodem odwołania zarządu była jego nieudolność - dodał.

Publikacja: 30.11.2005 06:28

Premier Marcinkiewicz próbował wczoraj uspokoić nastroje wokół Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa m.in. po ostatnich dymisjach i zawieszeniu części zarządu, a także pogłoskach o możliwej nacjonalizacji gazowniczej spółki. - PGNiG nie zostanie wycofane z giełdy - powiedział rano szef rządu.

Kurs ostro w górę

Deklaracje premiera, a także upublicznienie rekomendacji Citigroup Global Market (z 21 listopada), w której broker daje rekomendację "kupuj" przy cenie docelowej 4,14 zł, pociągnęły ostro w górę notowania PGNiG. Na zamknięciu kurs wzrósł o 4,6%, do 3,40 zł, przy 106 mln zł obrotów (trzecie na rynku). Inwestorów przed kupnem najwyraźniej nie powstrzymały nawet zmiany, jakie w PGNiG zapowiedział premier. - W rękach Skarbu Państwa musi pozostać spółka przesyłowa. W tej chwili ta spółka ma zbyt mały majątek, aby móc się rozwijać. Poza tym umowy leasingowe, na mocy których spółka dostała majątek od PGNiG, są tak skonstruowane, że utrudniają działania właścicielskie - powiedział.

Nie tylko ta część majątku PGNiG powinna, zdaniem premiera, wrócić w ręce państwa. - W PGNiG zostały także akcje EuRoPol Gazu, spółki bardzo ważnej dla państwa ze względu na konieczność dywersyfikacji dostaw gazu - dodał szef rządu. Dlatego rząd chce usamodzielnić spółkę przesyłową oraz przejąć akcje EuRoPol Gazu. To zaś - zdaniem premiera - tylko pomoże giełdowemu PGNiG.

Prokurenci, a nie konkurs

Reklama
Reklama

Szef rządu uzasadniał też zmiany, do jakich doszło w zarządzie PGNiG. - Spółka działa bardzo słabo. W tej chwili zajmuje się przede wszystkim obrotem 3 mld zł. W ciągu 2 miesięcy jej inwestycje nie posunęły się ani o krok. Stąd też nasze działania, których nie chcieliśmy podjąć, a które były konieczne z powodu nieudolności - stwierdził premier Marcinkiewicz.

Trzeba przyznać, że obecna ekipa rządząca zabrała się ostro do porządków w PGNiG. Po piątkowych dymisjach prezesa Marka Kossowskiego oraz wiceprezesa Pawła Kamińskiego oraz zawieszeniu Marka Foltynowicza, wczoraj w spółce pojawili się dwaj prokurenci. Zostali nimi: Zenon Kuchciak (negocjator w sprawie Polaków porwanych w Czeczenii), a także Bartłomiej Pawlak (m.in. zastępca rzecznika prasowego rządu Jerzego Buzka). Powołał ich okrojony zarząd PGNiG (prawdopodobnie dlatego nie zawieszono go w całości). Choć udzielona im prokura jest łączna - bez problemu mogą podejmować decyzje (wystarczą ich podpisy). To pozwala kontrolować sytuację w spółce do czasu powołania nowych członków zarządu PGNiG. Co może potrwać, skoro rada nadzorcza dopiero wczoraj miała się zająć otwarciem postępowania kwalifikacyjnego (konkursu).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama