Nie ma dnia, aby któryś z Przedstawicieli rządu nie wypowiadał się na temat przyszłości PGNiG - jednej z największych spółek giełdowych. Na przykład wczoraj minister skarbu Andrzej Mikosz potwierdził, że nie wyklucza wycofania akcji spółki z giełdy. We wtorek premier Kazimierz Marcinkiewicz zapewniał na spotkaniu z ekonomistami, że nie ma takich planów.
Mimo że sprzeczne wypowiedzi szefa rządu i ministra skarbu mogą dezorientować inwestorów, a przez to wpływać na kurs PGNiG, urzędnicy Komisji Papierów Wartościowych i Giełd nie zamierzają badać tej sprawy. - Te wypowiedzi mają charakter polityczny. Trudno zakazać premierowi i ministrowi skarbu przedstawiania stanowiska w tak ważnych sprawach gospodarczych, jak np. sytuacja wokół PGNiG. W tym przypadku nie można więc mówić o manipulacji - powiedział nam Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.
Przyznał jednak, że Komisja wszczęła postępowanie wyjaśniające po tym, jak otrzymała od byłego zarządu PGNiG zawiadomienie, że Aleksander Gudzowaty, dyrektor generalny PHZ Bartimpex, swoimi wypowiedziami może wpływać na notowania spółki. - W tym przypadku chodziło o kwestionowanie wyceny PGNiG. To są dwie różne sytuacje - stwierdził Łukasz Dajnowicz.
Kurs PGNiG po osiągnięciu 2 listopada br. maksimum (3,68 zł) obsuwał się. Gwałtowny spadek (o 3,8%) nastąpił np. po zapowiedzi zwołania NWZA, które miało dokonać zmian we władzach spółki (kurs pikował przez trzy dni). Kolejny cios zadała notowaniom informacja o niezbyt dobrych wynikach kwartalnych (-4,42%). Także ostatnio, gdy nasiliły się wypowiedzi polityków na temat dalszych losów gazowej spółki, kurs lekko zniżkował, by w poniedziałek osiągnąć dno (3,25 zł). We wtorek, po uspokajających deklaracjach premiera, wzrósł o 4,6%. Wczoraj, mimo odmiennych deklaracji ministra Mikosza, podskoczył o kolejne 2,35%.
29 września