21 grudnia polski sąd drugi raz pochyli się nad wnioskiem Elektrimu o częściowe uznanie orzeczenia z Wiednia, które (teoretycznie) rozstrzygnęło spór o udziały Polskiej Telefonii Cyfrowej między wspólnikami (Deutsche Telekom, Elektrimem i Elektrimem Telekomunikacja, kontrolowanym przez Vivendi Universal).
Wiedeński wyrok zaogniający
Ponad rok temu Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu wydał wyrok, który jednak nie zakończył konfliktu, tylko go zaognił i przeniósł na łamy polskich mediów. Co kilka dni przybiera inne formy. W czwartek i w piątek Elektrim i ET prowadziły potyczkę na prasowe ogłoszenia, oskarżając się wzajemnie o kłamstwo. ET dodatkowo dystrybuowało w internecie prezentację multimedialną.
Arbitrzy z Wiednia orzekli, że Elektrim zawsze był i jest udziałowcem PTC, a wniesienie udziałów operatora Ery do ET było nieskuteczne. Był to jeden z siedmiu punktów wyroku. Głosił też, że Elektrim ma dwa miesiące na odzyskanie udziałów PTC od ET. W orzeczeniu nie zaznaczono, w jaki sposób ma się to odbyć, a jedynie, że jeśli Elektrim nie zdąży w terminie, to będzie można mówić o naruszeniu umowy wspólników PTC. W takim wypadku Deutsche Telekom miałby prawo wykonać opcję call po niskiej cenie i przejąć kontrolę nad komórkowym operatorem.
Jeden z punktów mówił o tym, że Trybunał nie ma jurysdykcji nad ET, co Francuzi interpretują na swój sposób: że wyrok ich nie dotyczy i nadal są właścicielami 48% udziałów PTC.