Reklama

Elektrim i ET walczą na ogłoszenia

W czwartek w prasie ukazały się ogłoszenia Elektrimu Telekomunikacja, który zarzucił Elektrimowi i Deutsche Telekom "deformację" wyroku Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu z listopada 2004 r. W piątek Elektrim opublikował odpowiedź. - To kłamstwo i próba wywierania nacisku na polskie sądy. Nie damy się - ripostowali Zygmunt Solorz-Żak i Piotr Nurowski, zarządzający Elektrimem.

Publikacja: 10.12.2005 05:27

21 grudnia polski sąd drugi raz pochyli się nad wnioskiem Elektrimu o częściowe uznanie orzeczenia z Wiednia, które (teoretycznie) rozstrzygnęło spór o udziały Polskiej Telefonii Cyfrowej między wspólnikami (Deutsche Telekom, Elektrimem i Elektrimem Telekomunikacja, kontrolowanym przez Vivendi Universal).

Wiedeński wyrok zaogniający

Ponad rok temu Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu wydał wyrok, który jednak nie zakończył konfliktu, tylko go zaognił i przeniósł na łamy polskich mediów. Co kilka dni przybiera inne formy. W czwartek i w piątek Elektrim i ET prowadziły potyczkę na prasowe ogłoszenia, oskarżając się wzajemnie o kłamstwo. ET dodatkowo dystrybuowało w internecie prezentację multimedialną.

Arbitrzy z Wiednia orzekli, że Elektrim zawsze był i jest udziałowcem PTC, a wniesienie udziałów operatora Ery do ET było nieskuteczne. Był to jeden z siedmiu punktów wyroku. Głosił też, że Elektrim ma dwa miesiące na odzyskanie udziałów PTC od ET. W orzeczeniu nie zaznaczono, w jaki sposób ma się to odbyć, a jedynie, że jeśli Elektrim nie zdąży w terminie, to będzie można mówić o naruszeniu umowy wspólników PTC. W takim wypadku Deutsche Telekom miałby prawo wykonać opcję call po niskiej cenie i przejąć kontrolę nad komórkowym operatorem.

Jeden z punktów mówił o tym, że Trybunał nie ma jurysdykcji nad ET, co Francuzi interpretują na swój sposób: że wyrok ich nie dotyczy i nadal są właścicielami 48% udziałów PTC.

Reklama
Reklama

Austriacki wyrok będzie wywoływać efekty w Polsce, jeśli uzna go polski sąd. Zrobił to już 2 lutego, częściowo - tak jak tego chciał Elektrim. Ale spółka wpisała do wniosku jedynie trzy punkty.

Zarzut deformacji

Pominął zapis o braku jurysdykcji trybunału nad ET i teraz kontrolowana przez Francuzów firma zarzuca Elektrimowi "deformację wyroku". Sama zaś w prasowych ogłoszeniach i prezentacji zamieszczonej w internecie przedstawia własną, jak się wydaje, interpretację orzeczenia. Jeden z punktów mówi: "Trybunał orzekł, że Elektrim już nie jest właścicielem udziałów PTC".

Konglomerat cieszy się

i płacze

- Brakuje mi słów - skomentował Piotr Nurowski, p.o. prezesa Elektrimu. Z. Solorz-Żak poinformował, że Elektrim nie zmieni wniosku o uznanie wyroku z Wiednia.

Reklama
Reklama

ET odwołało się od lutowej decyzji sądu, który uznał częściowo wyrok. Kolejna rozprawa w tej sprawie odbędzie się 21 grudnia. Elektrim cieszy się i płacze, bo dwa dni wcześniej inny sąd będzie rozpatrywać wniosek o upadłość konglomeratu.

- Spodziewam się bądź oddalenia wniosku, bądź odroczenia rozprawy w celu sprawdzenia, czy Elektrim faktycznie nie ma z czego spłacić zobowiązań - powiedział Z. Solorz-Żak.

P. Nurowski jest przekonany, że aktywa Elektrimu są warte dużo więcej niż zobowiązanie z tytułu obligacji. - Zgodnie z prawem upadłościowym, zarząd ma 14 dni od chwili powzięcia informacji o trwałej utracie zdolności do regulowania zobowiązań na złożenie wniosku o upadłość. Nie zamierzam narażać swojego dobrego imienia. A teraz twierdzę, że nie ma podstaw do składania takiego wniosku - dodał. Przyznał, że duży wpływ na ocenę firmy będzie mieć decyzja sądu uznaniowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama