Zarząd PGNiG liczy teraz czterech członków, przy czym pełnię praw ma tylko dwóch wiceprezesów: Jan Anysz (sprawy pracownicze oraz nadzór właścicielski) i Franciszek Krok (handel i marketing). Dwaj pozostali: Marek Foltynowicz (restrukturyzacja Grupy Kapitałowej PGNiG) i Mieczysław Jakiel (sprawy techniczno-produkcyjne) pobierają tylko pensje, bo są zawieszeni do końca roku.
Ograniczony zarząd
Po nowym roku PGNiG będzie mieć 2-osobowy zarząd (plus dwóch prokurentów: Zenona Kuchciaka i Bartłomieja Pawlaka). Taki stan będzie trwać przynajmniej przez kilka tygodni. W środę rada nadzorcza gazowego monopolisty postanowiła bowiem zakończyć bez rozstrzygnięcia postępowanie kwalifikacyjne, w ramach którego miała wybrać szefa spółki oraz dwóch wiceprezesów. Nowe postępowanie ma być rozpisane na początku roku. Biorąc pod uwagę, że w poprzednim zainteresowani mieli trzy tygodnie na składanie ofert, rozmowy z kandydatami nie zaczną się wcześniej niż w lutym. Nowy skład zarządu PGNiG poznamy więc nie wcześniej niż pod koniec tego miesiąca. Tymczasem w styczniu mają się rozpocząć bardzo trudne negocjacje z rosyjskim Gazexportem, który chce, aby PGNiG płaciło mu więcej za dostarczany gaz (2/3 surowca spółka importuje, przy czym większość z Rosji). Ceny gazu rosną i bez tego (ma to związek ze wzrostem cen ropopochodnych), dlatego PGNiG będzie prawdopodobnie chciał wystąpić na początku 2006 r. do Urzędu Regulacji Energetyki o zatwierdzenie nowych wyższych taryf od II kwartału (od stycznia rosną o 12%).
(Nie) bez złego wpływu
Sytuacja budzi obawy analityków. Zdaniem Sebastiana Słomki z BDM PKO BP, funkcjonowanie zarządu w dwuosobowym składzie może ograniczać możliwości jego działania, a także utrudniać negocjacje z Gazpromem (spółka matka Gasexportu) w sprawie cen importu gazu czy rozmowy z URE w sprawie taryf na II kwartał. - Tymczasem bez podwyżki cen gazu od kwietnia wyniki finansowe spółki byłyby dramatycznie słabe - ostrzega S. Słomka.