Warszawski Sąd Apelacyjny miał wczoraj wydać orzeczenie w sprawie o uznanie wyroku Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu, kończącego spór o pakiet udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej. W lutym Sąd Okręgowy uznał decyzję arbitrów na terenie Polski, co miało oznaczać, że właścicielem 48% PTC jest Elektrim. Jednak ET, popierane przez Vivendi Universal i prokuratura wniosły apelację. Sprawa trafiła do sądu wyższej instancji. Rozprawa apelacyjna z udziałem wszystkich stron odbyła się dopiero 21 grudnia. Wówczas sąd ją zamknął i poinformował, że wyda orzeczenie 4 stycznia.
Wczoraj nic takiego jednak się nie stało. Sąd Apelacyjny postanowił dołączyć do zbioru dowodów kolejny: dostarczoną przez Elektrim Telekomunikację decyzję powszechnego sądu austriackiego, który - tuż przed świętami - uchylił pierwszy punkt wyroku Trybunału Arbitrażowego. Uchylony zapis mówił, że Elektrim w każdym czasie był właścicielem 48% udziałów PTC. - Jest to nowy dowód, który sąd dopuścił po zamknięciu rozprawy i teraz musi się z nim zapoznać. Dopiero wtedy zostanie wyznaczony termin kolejnego posiedzenia - powiedziała sędzia Maria Rodatus.
W efekcie Sąd Apelacyjny najpierw ponownie otworzył już raz zamkniętą rozprawę, a potem "dołączył dowód" i poinformował, że rozprawę odracza.
Ta decyzja ucieszyła pełnomocników ET. - Świadczy to o tym, że sąd uznał dowód za istotny - mówił Wojciech Kozłowski z kancelarii Salans. Natomiast zdaniem dr. Jerzego Modrzejewskiego (reprezentuje Elektrim) decyzja sądu powszechnego nic nie zmienia. - Po pierwsze, jest to tylko kolejny dowód z serii już przedstawionych przez ET. Po drugie - decyzja sądu o uchyleniu punktu wyroku arbitrażu jest nieprawomocna. Po trzecie, w orzecznictwie międzynarodowym są przykłady uznania wyroku wydanego w innym kraju, nawet jeśli został uchylony - wyliczał Modrzejewski.
Elektrim ma 4 tygodnie od chwili, gdy doręczono mu decyzję sądu powszechnego w Wiedniu, na odwołanie się od tej decyzji. Przedstawiciele spółki zapewniali wczoraj, że na pewno to zrobią. Nikt nie potrafił natomiast odpowiedzieć na pytanie, co zrobi warszawski sąd apelacyjny.