Reklama

ET się cieszy, Elektrim nie płacze

Sąd Apelacyjny ponownie otworzył, a potem... bezterminowo odroczył rozprawę w sprawie uznania wyroku Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu, który miał zakończyć spór o 48% udziałów operatora Ery.

Publikacja: 05.01.2006 06:39

Warszawski Sąd Apelacyjny miał wczoraj wydać orzeczenie w sprawie o uznanie wyroku Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu, kończącego spór o pakiet udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej. W lutym Sąd Okręgowy uznał decyzję arbitrów na terenie Polski, co miało oznaczać, że właścicielem 48% PTC jest Elektrim. Jednak ET, popierane przez Vivendi Universal i prokuratura wniosły apelację. Sprawa trafiła do sądu wyższej instancji. Rozprawa apelacyjna z udziałem wszystkich stron odbyła się dopiero 21 grudnia. Wówczas sąd ją zamknął i poinformował, że wyda orzeczenie 4 stycznia.

Wczoraj nic takiego jednak się nie stało. Sąd Apelacyjny postanowił dołączyć do zbioru dowodów kolejny: dostarczoną przez Elektrim Telekomunikację decyzję powszechnego sądu austriackiego, który - tuż przed świętami - uchylił pierwszy punkt wyroku Trybunału Arbitrażowego. Uchylony zapis mówił, że Elektrim w każdym czasie był właścicielem 48% udziałów PTC. - Jest to nowy dowód, który sąd dopuścił po zamknięciu rozprawy i teraz musi się z nim zapoznać. Dopiero wtedy zostanie wyznaczony termin kolejnego posiedzenia - powiedziała sędzia Maria Rodatus.

W efekcie Sąd Apelacyjny najpierw ponownie otworzył już raz zamkniętą rozprawę, a potem "dołączył dowód" i poinformował, że rozprawę odracza.

Ta decyzja ucieszyła pełnomocników ET. - Świadczy to o tym, że sąd uznał dowód za istotny - mówił Wojciech Kozłowski z kancelarii Salans. Natomiast zdaniem dr. Jerzego Modrzejewskiego (reprezentuje Elektrim) decyzja sądu powszechnego nic nie zmienia. - Po pierwsze, jest to tylko kolejny dowód z serii już przedstawionych przez ET. Po drugie - decyzja sądu o uchyleniu punktu wyroku arbitrażu jest nieprawomocna. Po trzecie, w orzecznictwie międzynarodowym są przykłady uznania wyroku wydanego w innym kraju, nawet jeśli został uchylony - wyliczał Modrzejewski.

Elektrim ma 4 tygodnie od chwili, gdy doręczono mu decyzję sądu powszechnego w Wiedniu, na odwołanie się od tej decyzji. Przedstawiciele spółki zapewniali wczoraj, że na pewno to zrobią. Nikt nie potrafił natomiast odpowiedzieć na pytanie, co zrobi warszawski sąd apelacyjny.

Reklama
Reklama

Prawnicy pytani, czy sąd musi czekać aż decyzja austriackiego sądu uprawomocni się - odpowiadali różnie. J. Modrzejewski uważał, że sąd nie ma takiego obowiązku. W. Kozłowski (Salans) nie wykluczał, że tak się stanie. Według niego, sąd może zrobić wszystko, włącznie z zawieszeniem rozprawy.

Mówił też dziennikarzom, że rozpatrzenie apelacji Elektrimu przez austriacki sąd może zająć 6-9 miesięcy. - Z naszej wiedzy wynika, że tyle trwają tam sprawy tego rodzaju - mówił.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama