Piątek trzynastego, okazał się pechowy dla byków. Indeks dużych spółek zakończył bowiem dzień 1,68-proc. spadkiem. Był to efekt oddziaływania na rynek trzech czynników. Czwartkowej zniżki na Wall Street, piątkowego pogorszenia koniunktury w Europie oraz obaw związanych z ewentualnym kształtowaniem się koalicji rządowej Prawo i Sprawiedliwość, Samoobrona i PSL.

W przypadku ostatniego z wymienionych czynników trzeba podkreślić, że jest to jedynie czynnik krótkoterminowy. Każdy, kto obserwuje polską scenę polityczną, musi sobie zdawać sprawę, że dwie ostatnie partie nie tylko nie będą miały większego wpływu na resorty gospodarcze, ale ich rola w przyszłym rządzie będzie raczej marginalna. W tej sytuacji przynajmniej na rok (do kolejnego uchwalenia budżetu) ryzyko polityczne będzie stosunkowo małe.

Z punktu widzenia analizy technicznej wczorajszy wyraźny spadek WIG20 nie oznacza końca hossy. Realne jest natomiast przedłużenie korekty. Na to może wskazywać chociażby pogorszenie sytuacji na głównych dziennych wskaźnikach. Trzeba jednak zauważyć, że o ile nie napłyną silne podażowe impulsy, jak chociażby zdecydowane spadki w USA czy Europie, to korekta ta wcale nie musi być głęboka. Przed tym skutecznie bowiem rynek chronią dwie luki hossy z początku roku. Pierwsza, utworzona 3 stycznia (2694,9-2703,2 pkt), druga dzień później (2749,5-2787,7 pkt).

Przed większymi spadkami broni też zeszłotygodniowa długa biała świeca na wykresie tygodniowym. Zdecydowanie propopytowe tygodniowe wskaźniki również nie dają większych szans niedźwiedziom. Wyjątkiem jest tylko tygodniowy RSI, gdzie została utworzona duża spadkowa dywergencja.

Jednak ta wyraźna przewaga byków na wykresach WIG20 nie oznacza, że niedźwiedzie są bez szans. Wiązałyby się one z zamknięciem luki z 4 stycznia br. Wówczas na wykresie WIG20 zostanie utworzona wyspa odwrotu, co będzie jednoznacznym krótkoterminowym sygnałem sprzedaży. Problem w tym, że do utworzenia takiej formacji konieczny będzie silny impuls podażowy. Po piątkowym spadku niby tak mało, ale jednocześnie tak dużo. Dopóki nie wystąpią takie zdecydowane sygnały sprzedaży, dopóty trend wzrostowy jest obowiązującym trendem na GPW.