Reklama

Skalę strat dopiero poznamy

Firmy, którym PGNiG ograniczyło w niedzielę dostawy gazu, pracują na pół gwizdka. Zgromadzone wcześniej zapasy surowca wystarczą jeszcze na kilka dni. Nie ulega wątpliwości, że poniosą straty. Ich skali na razie nie można nawet oszacować.

Publikacja: 24.01.2006 06:37

Od niedzieli z Ukrainy płynie do Polski coraz mniej gazu. Z tego powodu PGNiG zmniejszyło dostawy surowca do pięciu największych przemysłowych odbiorców. - Gdyby doszło do dalszych ograniczeń dostaw gazu z kierunku wschodniego, rząd musiałby przyjąć rozporządzenie pozwalające na ograniczenia dostaw dla kolejnych zakładów przemysłowych - powiedział wczoraj minister gospodarki Piotr Woźniak.

Skutki już odczuwalne

Firmy, które dostają mniej gazu, już odczuwają. - Zakład właściwie stanął - powiedział Andrzej Hynek, rzecznik Zakładów Azotowych Kędzierzyn. - Obecne dostawy wystarczają jedynie do grzania instalacji. Nie ma produkcji amoniaku i oxoplastów - dodał. Dostawy gazu do zakładu zmniejszyły się w poniedziałek rano o blisko połowę. Zapas amoniaku, na bazie którego Kędzierzyn produkuje teraz nawozy, wystarczy jeszcze na kilka dni.

A. Hynek podkreślił, że ograniczenie dostaw gazu wiąże się ze stratami dla zakładu. Ich rozmiar będzie zależeć od tego, jak długo dostawy będą ograniczane. - Kiedy straty zostaną wyliczone, ZAK będzie się starał odzyskać te pieniądze - zapowiedział.

Także Zakłady Azotowe w Tarnowie zmniejszyły produkcję o połowę.

Reklama
Reklama

- Poważnie odczuwamy już ograniczenia w dostawach - powiedział dyrektor ds. produkcji i techniki ZAT, Witold Szczypiński. W jego ocenie, zmniejszenie produkcji odbije się na tegorocznych wynikach spółki, ponieważ sytuacja ta utrzyma się co najmniej przez kilka najbliższych dni.

- Zmniejszenie dostaw dla naszych zakładów nastąpiło w niedzielę od godziny 18. Fabryka jest przygotowana na taką sytuację - powiedział z kolei rzecznik prasowy Zakładów Azotowych Puławy Marek Sieprawski. - Mamy zgromadzone zapasy amoniaku i dodatkowo w cysternach amoniak rosyjski. Pozwoli to na uniknięcie zimowych uszkodzeń naszych instalacji - dodał. Nie chciał powiedzieć, jak duże są ograniczenia dostaw gazu.

Kontrakty bezpieczne,

bieg minimalny

- Ograniczenie przez PGNiG dostaw do Zakładów Chemicznych Police wpłynie na przesunięcie terminu realizacji kontraktów, ale nie ma zagrożenia ich realizacji w perspektywie całego roku - powiedział prezes spółki Mirosław Bachórski. Nie przewiduje, by sytuacja związana z mniejszymi dostawami gazu wpłynęła na wyniki ekonomiczne spółki.

Anwil nie wie ile straci

Reklama
Reklama

- Straty będą, ale ich skali nie można na razie oszacować - powiedział PARKIETOWI Włodzimierz Zientarski, rzecznik Anwilu, spółki chemicznej z grupy Orlenu. Przy obecnej skali dostaw włocławski zakład pracuje na minimalnym z możliwych "biegów".

Zmniejszenie dostaw gazu nie wpłynie raczej na wielkość produkcji paliw w głównym zakładzie PKN. Od wczoraj zamiast dotychczasowych 85 tys. ton gazu na dobę firma dostaje tylko 50 tys. ton.

Z powodu niskich temperatur, w Płocku doszło wczoraj do kilku usterek instalacji. Jednak, jak wyjaśnił rzecznik koncernu Dawid Piekarz, nie zagroziło to wstrzymaniem produkcji.

PAP

Kto zyska, kto straci na mrozie?

Elektrociepłownie (+)

Reklama
Reklama

Paweł Orlof, prezes zarządu EC Będzin

- Każda ciepłownia, zakład energetyczny czy elektrownia ma dokładny plan sprzedaży na każdy dzień roku. Określamy wartości sprzedaży dobowej i z tego punktu widzenia to, co obserwujemy od kilku dni, to dla nas powód do radości. W ostatnich 2-3 dniach wykonujemy plan tygodniowej produkcji przewidzianej na tę porę roku. To oczywiście przekłada się na wzrost sprzedaży i wzrost przychodów. Ale tylko w tym okresie. Bo trzeba pamiętać, że natura bywa nieprzewidywalna i może się okazać, iż - podobnie jak w ubiegłym roku - będziemy mieć niekorzystną dla nas długą i ciepłą jesień. Dlatego staramy się troszczyć o czynniki, które od nas zależą: restrukturyzować firmę i dostosowywać ją do warunków. Należy też pamiętać, że nietypowe warunki, z jakimi mamy teraz do czynienia, nie cieszą branży, bo łatwiej wtedy o awarie rurociągów i systemów.

Budownictwo (-)

- Taka pogoda nie przeszkadza w prowadzeniu prac w ogrzewanych pomieszczeniach i odwrotnie, wstrzymuje prace na powietrzu, jak np. te, które prowadzimy przy Trasie Siekierkowskiej w Warszawie czy na dwóch odcinkach autostrady A4 - mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu. Nie spodziewa się jednak, aby mrozy zagroziły terminowemu oddaniu prac. - Rzeczowy harmonogram prac zimą jest zazwyczaj inny niż w pozostałej części roku - zaznacza.

Swissmed i hurtownie farmaceutyków (=)

Reklama
Reklama

Monika Białek, rzecznik Swissmedu

- Mrozy nie powodują zwiększenia pracy naszych przychodni. Pacjentów jest mniej, bo zapewne z powodu zimna część z nich nie wychodzi z domu. Tak jest na pewno w przypadku astmatyków czy osób z zapaleniami dróg oddechowych, które powinny unikać niskich temperatur, bo przy nich kurczą się naczynia krwionośne. Poza tym mróz niszczy zarazki.

Z tych samych powodów wahnięcia sprzedaży na plus nie zauważyły też hurtownie farmaceutyczne czy apteki.

Transport, dystrybutorzy części

i akcesoriów samochodowych (+, -)

Reklama
Reklama

Krakowska spółka Variant sprzedaje głównie obejmy, jednak asortyment obejmuje również m.in. chemię i kosmetyki samochodowe. - Sprzedaż produktów zimowych - np. odmrażaczy do zamków - zdecydowanie wzrosła. Musieliśmy jednak wstrzymać dystrybucję produktów kosmetycznych, np. preparatów do nabłyszczania kokpitu - mówi Zdzisław Torlop, dyrektor działu handlowego Varianta. Wysyłki wstrzymano, ponieważ niektóre produkty mogły zamarznąć. Poza tym mróz dał się we znaki spółce, której Variant zleca transport swoich wyrobów.

Trzaskający mróz nie unieruchomił floty ciężarówek transportowego Pekaesu. Zdaniem prezesa Jana Dalgiewicza, przypadków zamarznięć samochodów było niewiele. - Pogoda zwiększyła nieco koszty; kierowcy muszą ogrzewać kabiny i ostrożniej jeździć. Jednak, na razie, mróz niespecjalnie szkodzi firmie - mówi prezes Dalgiewicz.

Media (=)

Mrozy nie spowodowały, że widzowie i słuchacze częściej włączają odbiorniki telewizyjne i radiowe. - Dla przeciętnego Polaka mróz to mróz. Niezależnie od tego, czy sięga 5 czy 20 stopni, większość z nas woli nie wychodzić z domu. Dlatego ostatnie dni nie przyniosły zmian - sądzi Małgorzata Czaplicka, odpowiedzialna za IR w TVN. Słuchalność RMF-u była w ostatnich dniach nieco wyższa, ale - jak powiedziano nam w firmie - trudno o twarde dane na potwierdzenie tezy, że to zasługa mrozu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama