Reklama

Efekt stycznia zadziałał

Tak udanego początku roku nie notowano od czterech lat. Równocześnie styczeń należał do najlepszych miesięcy od początku hossy w połowie 2003 r. Indeksy zgodnie pobiły rekordy. Obok największych spółek okres prosperity przeżywają średnie firmy, dla których ubiegły rok nie należał do udanych.

Publikacja: 01.02.2006 07:44

Trudno było stracić

Styczeń był trzecim, kolejnym miesiącem zwyżek na GPW. WIG20 zbliżył się do psychologicznego poziomu 3000 pkt, co jeszcze rok temu mogło wydawać się mało prawdopodobne. W górę poszły kursy większości największych koncernów. Zawiedzeni poczuć się mogą jedynie akcjonariusze TP i Agory. Zwyżki objęły jednak nie tylko wąską grupę blue chips. Styczniowa hossa przyniosła zyski posiadaczom akcji przytłaczającej większości (87%) spółek. W żadnym miesiącu 2005 r. nie udało się uzyskać podobnego rezultatu. Aż 56% giełdowych firm przyniosło w styczniu zyski większe niż 10%. Stopa zwrotu z walorów jednej czwartej spółek przekroczyła 20%. To sygnał, że popyt na akcje pochodzi nie tylko od kapitału zagranicznego, za którego domenę uważa się największe i najbardziej płynne firmy. Wzrost na szerokim rynku świadczy, że do gry włączają się nowi krajowi gracze lub też że dotychczasowi inwestorzy przeznaczają coraz więcej gotówki na zakup akcji.

Coraz wyższe jest tempo wzrostu WIG20 w ujęciu rocznym. Na koniec stycznia indeks znalazł się o 48,6% wyżej niż rok temu. W ciągu ostatnich pięciu lat wyższą roczną dynamikę (57-61%) zanotowano tylko w pierwszych miesiącach 2004 r. Później nadeszło spowolnienie giełdowej koniunktury. Nie jest łatwo stwierdzić, czy obecne wysokie poziomy kursów nie są zbyt optymistyczne. W każdym razie rozpędzony rynek ciągle czerpie paliwo w postaci dobrych danych gospodarczych. W ubiegłym miesiącu dowiedzieliśmy się, że roczny wzrost produkcji przemysłowej w grudniu wyniósł 9,2%. To oznacza, że dynamika produkcji wzrosła piąty miesiąc z rzędu. Ożywieniu nie towarzyszy przy tym presja na wzrost cen, która mogłaby skłonić RPP do zaostrzenia polityki pieniężnej i podwyższenia kosztów kredytów. Wręcz przeciwnie - w grudniu roczna inflacja wyniosła zaledwie 0,7% i była najniższa od ponad dwóch lat.

Spółki surowcowe w cenie

Tak szybkiej zwyżki WIG20 w ubiegłym miesiącu nie byłoby, gdyby nie KGHM. Dzięki temu, że miedziowy koncern ma największy udział w WIG20 (19,2% po poniedziałkowej sesji), silny wzrost jego notowań pociągnął w górę cały indeks. W styczniu akcje KGHM podrożały o 16,8%. Gdyby nie wczorajsza gwałtowna przecena, kurs podskoczyłby aż o ponad jedną trzecią. Wyższą stopą zwrotu w ubiegłym miesiącu (wśród firm z WIG20) mógł się pochwalić jedynie Bioton. Notowania KGHM szybko przeskoczyły rekordowy poziom 70 zł i chwilowo znalazły się nawet powyżej 80 zł.

Reklama
Reklama

Wraz ze wzrostem cen miedzi na rynkach światowych swoje prognozy zaczęli rewidować w górę analitycy. We wszystkich trzech nowych rekomendacjach (wydanych w styczniu) walory KGHM wyceniono powyżej 80 zł. Tymczasem wczorajsza, największa od ponad 4 lat przecena (o 12,6%), oddala perspektywę trwałego pokonania tego poziomu. Sytuacja, kiedy wyceny analityków są wyraźnie wyższe od kursu giełdowego, to w przypadku KGHM nowość, biorąc pod uwagę ostatnie miesiące. Jeszcze na początku grudnia pisaliśmy, że akcje koncernu są o 20% wyższe od średniej wyceny.

W styczniu słabo spisał się natomiast inny lider ubiegłorocznej hossy - PKN Orlen (wraz z KGHM ma on niemal jedną trzecią udziału w WIG20). Jego notowania wzrosły zaledwie o 1,8%. Inwestorów nie zachęciło do kupna akcji koncernu nawet pokaźne odbicie cen ropy naftowej na światowych rynkach. W styczniu cena baryłki w Nowym Jorku podskoczyła o ponad 5 USD i zbliża się do maksimum z sierpnia ub.r. (ok. 70 USD). Zdecydowanie większym powodzeniem cieszyły się natomiast papiery Lotosu (+14,3%). Analitycy tłumaczą te dysproporcje między notowaniami obu koncernów m.in. posiadaniem przez Lotos firmy wydobywczej (Petrobaltic), która korzysta bezpośrednio na wzroście cen ropy, a nie tylko na wzroście marż rafineryjnych (od których w większym stopniu uzależnione są zyski Orlenu).

Średniaki w świetnej formie

Okazję do zarobku mieli posiadacze akcji wielu średnich spółek. Tak silnej i stabilnej zwyżki indeks MIDWIG nie notował od dwóch lat. Przez pierwsze dziewięć sesji wskaźnik średniaków każdego dnia ustanawiał nowy rekord. Druga połowa miesiąca była nie mniej udana. Największa korekta indeksu wyniosła symboliczne 2,3%. Stabilny trend wzrostowy w przypadku tego segmentu rynku nie jest zresztą nowością. Od połowy maja ub.r. MIDWIG wzrósł o 63,9%, zaś największa korekta w tym czasie (w październiku ub.r.) wyniosła zaledwie 1,9%. Tymczasem największa korekta spadkowa WIG20 to aż 10,6%.

Nie po raz pierwszy MIDWIG znajduje się w stabilniejszym trendzie niż WIG20. Podobnie było w 2003 r. i w pierwszej połowie 2004 r. Kiedy już indeks średniaków znajdzie się w trendzie wzrostowym, to rośnie bez większych korekt przez wiele miesięcy - aż do momentu odwrócenia dotychczasowej tendencji. Charakterystyczne, że w dłuższej perspektywie zmiany MIDWIG-u są bardziej wrażliwe na koniunkturę gospodarczą, niż ma to miejsce w przypadku największych spółek. Hossa średniaków z lat 2003-2004 pokryła się w czasie z rosnącą dynamiką produkcji przemysłowej. Szczyt tej hossy przypadł niemal idealnie na moment spowolnienia gospodarczego. W okresie, gdy tempo produkcji przemysłowej malało, MIDWIG znajdował się w wielomiesięcznym trendzie bocznym (w przeciwieństwie do rosnącego WIG20). Być może to właśnie MIDWIG lepiej odzwierciedla sytuację w gospodarce, m.in. dzięki dwa razy większemu składowi niż indeks blue chips. Poza tym WIG20 zdecydowanie bardziej uzależniony jest od wydarzeń na rynkach surowcowych - za sprawą KGHM, Orlenu i Lotosu.

W przypadku średnich spółek, styczeń wyróżnił się nie tylko silnymi zwyżkami, ale także ogromnymi obrotami. Przeciętna dzienna wartość handlu w ubiegłym miesiącu przekroczyła 150 mln zł. Tymczasem w połowie 2005 r. dzienne obroty były zbliżone zazwyczaj do 50 mln zł. Wzmożony handel budzi jednak pewne obawy. Podobne obroty zanotowano u szczytu hossy w marcu-kwietniu 2004 r. Czyżby była to zapowiedź zbliżającego się przesilenia?

Reklama
Reklama

Lokomotywą średniaków była Alchemia, która pod względem wielkości dziennych obrotów wyprzedzała często w tabeli notowań wiele spółek z WIG20. Jej notowania w styczniu podskoczyły aż o 132% (uwzględniając wartość praw poboru). Obecnie spółka ma ponad 15% udziału w MIDWIG-u. W trójce najlepszych średniaków znalazły się też Stalexport (+72%) oraz Boryszew (+35,5%). Do formy powrócili zatem dawni liderzy hossy średnich spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama