Grupa TP (ma 100% udziałów PTK Centertel, operatora sieci Orange) zanotowała w ostatnim kwartale ubiegłego roku 4,68 mld zł przychodów, 612 mln zł zysku operacyjnego i 553 mln zł zysku netto. Oznacza to, że w porównaniu z analogicznym kwartałem 2004 r. sprzedaż grupy nieznacznie wzrosła. Pogorszyły się natomiast wyniki operacyjny i netto (odpowiednio o 34,12% i 8,9%). W całym roku skonsolidowana sprzedaż TP zmalała o 1% (do 18,34 mld zł), wynik operacyjny drgnął nieznacznie, a netto urósł o 1,67% (do 2,62 mld zł). Spółka podała, że zarząd wstępnie proponuje, aby dywidenda wyniosła 1 zł (rok wcześniej 0,33 zł).
Operator w arbitrażu
Zysk operacyjny grupy obciążyło 368 mln zł dodatkowej rezerwy na poczet roszczeń spornych i spraw sądowych. TP nie wyjaśniła dokładnie, o które roszczenia chodzi. W jednej z not poinformowała natomiast, że duńska firma DPGT, z którą polski operator procesuje się przed arbitrażem od 2001 r., wystąpiła w listopadzie z nowym roszczeniem. Domaga się teraz zapłaty 670 mln euro wraz z odsetkami narosłymi do 30 czerwca 2005 r. Wcześniej DPGT występowało o zapłatę 218 mln euro.
Stacjonarnie znaczy słabiej
Tradycyjnie już najsłabszym ogniwem w działalności TP jest telefonia stacjonarna. Przychody grupy z tego tytułu (bez usług przesyłu danych) skurczyły się w IV kwartale o 12,28%, a w całym 2005 r. o 11,7%. Wprawdzie wzrastają wpływy operatora z abonamentu, jednak przychody z rozmów telefonicznych są coraz niższe. W ostatnim kwartale ubiegłego roku wyniosły 990 mln zł, czyli o 25% mniej niż w analogicznym okresie 2004 r. Usługi połączeń głosowych generują już tylko 45% (w 2004 r. - 53%) łącznych przychodów telefonii stacjonarnej (bez transmisji danych), a TP zarabia coraz więcej dzięki umowom z innymi operatorami.