- Nie ma powodów, aby Europejczycy nie jedli drobiu. W UE można bezpiecznie jeść mięso i jajka - zapewnia Markos Kyprianu, unijny komisarz ds. zdrowia. Po potwierdzeniu wystąpienia przypadków ptasiej grypy u dzikich ptaków w kilku krajach UE, producenci borykają się ze spadającym spożyciem drobiu. We Włoszech był to spadek gwałtowny - o 70% w ciągu jednego tygodnia. Tracą też producenci mięsa drobiowego notowani na europejskich giełdach. Przykładowo, kurs fińskiej spółki Ruokatalo spadł w ciągu tygodnia o 10%.
Zniżkują też kursy polskich producentów mięsa drobiowego. Na wczorajszym zamknięciu za akcje Ekodrobu płacono 4,32 zł, podczas gdy na początku lutego były warte 6,2 zł. Indykpol wyceniano na 63 zł, wobec 74,1 zł sprzed dwóch tygodni. - O spadku kursów akcji spółek drobiarskich decydują negatywne przeczucia inwestorów, a nie realne zagrożenie ptasią grypą - twierdzi Dorota Puchlew, analityk BDM PKO BP. Zdaniem analityków, dalsze spadki kursów nie będą już tak duże. - W dłuższym terminie nie spodziewam się dramatycznego uderzenia w spółki drobiarskie. Przez jakiś czas notowania będą z pewnością słabsze od rynku, jednak latem sytuacja powinna wrócić do "normalnego" stanu - przewiduje Ł. Wachełko. Giełdowi producenci nie muszą obawiać się gwałtownego spadku obrotów. - Jeśli wirus zostanie wykryty, konsumenci przerzucą się prawdopodobnie na wyroby renomowanych firm, czyli np. Indykpolu i Ekodrobu - mówi D. Puchlew. Zdaniem Ł. Wachełki, nie należy demonizować spadków kursu. Przypomina, że w przypadku Ekodrobu i Indykpolu w wolnym obrocie jest odpowiednio tylko 10 i 15% akcji. W tej sytuacji łatwo o gwałtowne zmiany.
PAP