W poniedziałek Gas Natural z Barcelony ogłosił wezwanie na akcje Endesy. Jej udziałowcom proponuje swoje walory i gotówkę. Wartość tej wrogiej oferty wycenia się na 23 mld euro.
Kierownictwo Endesy nie chce mariażu z Gas Natural, który popiera hiszpański rząd. Wystąpiło do sądu amerykańskiego z pozwem. Prospekt Gas Natural, zdaniem menedżmentu Endesy, jest pełen fałszywych i wprowadzających w błąd treści, a nie ma w nim ważnych informacji o Gas Natural, dlatego do czasu korekty tego dokumentu wezwanie powinno zostać zablokowane.
W grze o Endesę liczy się też niemiecki E.ON. Koncern z Duesseldorfu gotów jest zapłacić 29,1 mld euro i to nie w swoich akcjach, ale wyłącznie w gotówce. Jednak nie zyskał poparcia menedżmentu hiszpańskiej spółki, a tamtejszy rząd zapewnia, że zrobi wszystko, aby Niemcy nie kupili tej firmy. - Każdy kraj próbuje chronić branże uważane za strategiczne - mówił w wywiadzie prasowym minister przemysłu Jose Montilla. Powiedział, że jeśli Komisja Europejska zechce ukarać jego kraj za łamanie obowiązujących w Unii regulacji, Hiszpania wniesie apelację.
Komisja Europejska domaga się wyjaśnień od rządu hiszpańskiego dotyczących zmiany regulacji prawnych umożliwiających zablokowanie oferty E.ON. Jeśli uzna, że doszło do złamania europejskiego prawa, wniesie sprawę do trybunału.
Minister Montilla zagroził też, że rząd może ograniczyć prawa głosu zagranicznych firm, które są częściowo kontrolowane przez państwo. Stosowna regulacja powstała, kiedy Hiszpanie chcieli zniechęcić Electricite de France i portugalską EDP-Energia do przejęcia Hidroelectrica del Cantabrico w 2001 r.