Reklama

Transakcja z problemami

Pierwsza sekurytyzacja portfela złych kredytów, przeprowadzona w 2005 r. przez PKO BP, dla banku oznacza wymierne korzyści finansowe. Czy tak będzie dla drugiej strony transakcji? Nie wiadomo. Decydujące może się okazać to, jak szybko ostatnią potrzebną zgodę wyda Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.

Publikacja: 13.03.2006 09:04

W październiku ubiegłego roku PKO BP sfinalizował transakcję sprzedaży portfela złych kredytów funduszowi sekurytyzacyjnemu. Sprzedał należności o nominalnej wartości przekraczającej 600 mln zł. Bank nie informował, jaki był wpływ tej transakcji na wyniki. Nieoficjalnie wiadomo, że spowodowała ona wzrost zysku brutto w granicach 50 mln zł. Wynik brutto PKO BP wyniósł w IV kwartale 460 mln zł (rok wcześniej zysk brutto wynosił 363 mln zł). Sprzedaż złych kredytów dała PKO BP około połowy przyrostu zysku.

Efekty dla banku

Przemysław Majka, dyrektor zarządzający, kierujący Centrum Restrukturyzacji i Windykacji PKO BP, mówił PARKIETOWI przed dwoma tygodniami, że sprzedano należności, które były zakwalifikowane do kategorii "stracone". Transakcja pozwoliła rozwiązać rezerwy na kwotę ok. 170 mln zł. Na należności w tej kategorii ryzyka tworzy się 100% rezerw. Dlaczego były znacznie mniejsze od sprzedanego portfela? W niektórych wypadkach w grę wchodziły zabezpieczenia, które pozwalają zmniejszać kwotę zawiązywanych rezerw. Część należności była już wcześniej spisana poza bilans. Część należności stanowiły odsetki i koszty, na które rezerw się nie tworzy.

Głównie dzięki tej transakcji, w IV kw. 2005 r. PKO BP miał pozytywny wynik z tytułu rezerw. W ostatnim kwartale ich saldo wyniosło (na poziomie grupy) 54,5 mln zł. W podobnym okresie 2004 r. saldo było ujemne - wyniosło niemal 156 mln zł.

Zysk powiększa jednak tylko część rozwiązywanych rezerw. Innym źródłem dochodu w przypadku sprzedaży wierzytelności funduszowi sekurytyzacyjnemu jest kwota, jaką płaci nabywca. Znaczenie ma także możliwość zaliczenia w koszty uzyskania przychodu straty związanej ze sprzedażą należności poniżej wartości nominalnej. Przemysław Majka szacuje tę kwotę na kilkanaście milionów złotych.

Reklama
Reklama

Brak jednej zgody

Bank jest zadowolony. Ale inne strony transakcji - niekoniecznie. Wierzytelności kupił od PKO BP S-Collect Zamknięty Niestandaryzowany Fundusz Sekurytyzacyjny, działający w strukturze PKO/Credit Suisse TFI. Nabywcą certyfikatów tego funduszu była zarejestrowana w Luksemburgu spółka Credit Suisse i specjalizującego się na rynku złych długów banku inwestycyjnego Credit Reform.

PKO/CS było pierwszym TFI, które dostało zgodę Komisji Papierów Wartościowych i Giełd na utworzenie funduszu sekurytyzacyjnego. KPWiG osobno powinna dać zgodę wyspecjalizowanej firmie na obsługę funduszu - wtedy dopiero może faktycznie ruszyć windykacja złych kredytów. Firmą zaangażowaną we współpracę z PKO/CS jest P.R.E.S.C.O. Problem w tym, że P.R.E.S.C.O. jeszcze nie ma zgody Komisji na to, by pełnić rolę "serwisera". - Liczymy na to, że uzyskamy zgodę już niebawem - mówi Wojciech Andrzejewski, prezes P.R.E.S.C.O. Wyjaśnia, że jego firma spełnia wszystkie wymagania. Złożyła też pełne wyjaśnienia Komisji. - To jest bardzo duży portfel i skomplikowana transakcja. Umowa jest obszerna. Stąd na jej ocenę Komisji potrzeba trochę więcej czasu - wyjaśnia prezes Andrzejewski. Według niego, chociaż jego firma nie może obsługiwać funduszu, nie oznacza to, że z wierzytelnościami nic się nie dzieje. - Fundusz prowadzi windykację we własnym zakresie. Wysłano zawiadomienia do dłużników o przejęciu wierzytelności. W najbliższym czasie dłużnicy dostaną kolejne pismo - wezwanie do zapłaty. Poza tym fundusz ma pracowników, którzy na infolinii odpowiadają na pytania dłużników - wyjaśnia prezes P.R.E.S.C.O.

Co się stanie, jeśli KPWiG nie da P.R.E.S.C.O. zgody na zawarcie umowy na obsługę funduszu? W grę wchodzą trzy opcje: zmiana umowy między P.R.E.S.C.O. a PKO/CS, znalezienie przez TFI nowego serwisera dla funduszu albo podjęcie przez fundusz windykacji we własnym zakresie. Według szefa P.R.E.S.C.O., na razie o rezygnacji z usług jego firmy nie ma mowy. Tymczasem opóźnienie w uzyskaniu zgody na obsługę portfela długów może mocno obniżyć zyskowność funduszu. - To właściwie rujnuje całą kalkulację, ponieważ przy obliczaniu stopy zwrotu największą wagę przykłada się do wierzytelności możliwych do odzyskania od razu po zakupie portfela złych długów - komentuje (pragnący zachować anonimowość) specjalista z branży windykacyjnej.

Nie wiadomo więc, co się stanie z pieniędzmi zainwestowanymi w certyfikaty S-

Collect przez Credit Suisse i Reform Capital. Zdaniem specjalistów, wierzytelności odkupiono od PKO BP za 15-25% wartości nominalnej. To oznacza, że zagraniczni nabywcy musieli wydać od 90 do 150 mln zł.

Reklama
Reklama

Jesteśmy dobrze przygotowani

Z Wojciechem Andrzejewskim, prezesem P.R.E.S.C.O., rozmawia Bartłomiej Mayer

Firma P.R.E.S.C.O. zaangażowała się we współpracę z PKO/Credit Suisse TFI. Na ile Pana spółka jest przygotowana do serwisowania funduszu?

Windykacja tak dużego portfela dla tak wymagającego klienta wymaga czasochłonnych i kosztownych przygotowań. Dlatego postanowiliśmy wykorzystać czas, jaki KPWiG potrzebuje na wydanie zgody na zawarcie umowy serwisowej, do przygotowania firmy zarówno pod kątem zasobów ludzkich, jak i infrastruktury teleinformatycznej.

Kiedy na początku 2004 roku przeprowadzaliśmy siedzibę naszego Centrum Operacyjnego, wszystko planowaliśmy z wyprzedzeniem. Dlatego też serwery, centralę telefoniczną, system komputerowy oraz sieć komputerową i telefonicznę zaprojektowano dla podwójnej liczby zatrudnianych wtedy pracowników. Zatrudniliśmy już dodatkowe osoby, które szkolimy. Można powiedzieć, że jesteśmy dobrze przygotowani do świadczenia usług dla naszego partnera.

Kiedy spodziewa się Pan zgody KPWiG na obsługę funduszu?

Reklama
Reklama

Transakcja zwarta między funduszem

S-Collect a PKO BP to pierwsza tego typu transakcja na polskim rynku. Wartość zakupionego portfela wynosi prawie 630 mln zł. Dlatego też Komisja bardzo wnikliwie i starannie bada wniosek o zawarcie umowy serwisowej, a to jest czasochłonne. Rozumiemy to, ale nie ukrywam, że i my, i inwestorzy funduszu spodziewali się szybszej zgody. Wierzymy jednak, że decyzja Komisji zapadanie już niebawem.

Polski rynek sekurytyzacji dopiero raczkuje i z pewnością nie wszystko jeszcze działa tak, jak powinno. Jakie mankamenty wymagają - Pana zdaniem - poprawy w pierwszym rzędzie?

Przedstawiciele instytucji zajmujących się inwestycjami w przeterminowane wierzytelności najczęściej wymieniają niedostateczną liczbę i jakość informacji przekazywanych przez inicjatora sekurytyzacji. Takie dane bardzo często mają papierową, a nie elektroniczną formę. Dodatkowym utrudnieniem jest słabe zinformatyzowanie polskich urzędów i sądów, co powoduje znaczne trudności w dostępie do tak podstawowych danych, jak wyciąg z hipoteki czy aktualny adres zamieszkania dłużnika. Przeszkodą jest też niewielkie doświadczenie polskiego rynku i stopień skomplikowania procedur uzyskania pozwoleń i licencji.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama