Jak już informowaliśmy, akta sprawy wytoczonej duńskiemu operatorowi TDC przez brytyjski Vodafone jeszcze nie trafiły do sądu apelacyjnego. 24 lutego sąd okręgowy ustanowił zabezpieczenie na akcjach Polkomtela, blokując transakcję, w której TDC zamierza sprzedać swój 19,61-proc. pakiet. 2 marca TDC pożaliło się na tę decyzję. Jak się dowiedzieliśmy, zrobili to nie tylko Duńczycy. 6 i 7 marca zażalenia wniosły także PKN Orlen, Polskie Sieci Elektroenergetyczne i KGHM, które w sprawie występują w roli interwenientów ubocznych. Jeśli sąd uzna, że zażalenia spełniają wymogi prawa, spór trafi do sądu apelacyjnego.
Z instytucji interwencji ubocznej skorzystał w ubiegłym roku Elektrim Telekomunikacja w sporze o Polską Telefonię Cyfrową. Sąd początkowo nie zezwolił ET na udział w procesie uznawania wyroku Trybunału Arbitrażowego (arbitrzy orzekli, że Elektrim nieskutecznie wniósł 48 proc. udziałów PTC do ET). ET się odwołał, uznając, że orzeczenie Trybunału dotyczy jego praw majątkowych i wygrał. Teraz może brać udział w rozprawach, podobnie jak Elektrim i Deutsche Telekom, i wyrażać opinię, przedstawiać dowody i zarzuty.
Podobne prawa przysługują Orlenowi, KGHM i PSE w procesie o Polkomtel.
Polskie firmy, podobnie jak TDC, są zdania, że proces sprzedaży pakietu Duńczyków przebiega zgodnie ze statutem Polkomtela i na rynkowych warunkach (214 euro za akcję, czyli 860 mln euro za 19,61 proc. Plusa). Odpowiedzili już na ofertę. Vodafone nie komentuje kwestii ceny, ale jest zdania, że - jak mówi statut - przed ogłoszeniem oferty przez TDC wszyscy akcjonariusze Plusa powinni byli porozumieć się w tej kwestii, a tak się nie stało. Henning Vest, prezes TDC Mobile International nie wykluczał ostatnio, że spór o Polkomtel może przerodzić się w długotrwały proces. Jak pokazuje przykład PTC, takie sprawy mogą być kosztowne. KGHM, Orlen i PSE mają opcję wycofania się z umowy z TDC, jeśli spór nie zakończy się w 2009 r.