Ogłoszona zwyżka cen gazu jest drugą w tym roku (w styczniu wzrost wyniósł ponad 12 proc., od początku kwietnia odbiorcy hurtowi zapłacą za gaz średnio o 8,8 proc. więcej). Ponieważ podwyżka była zapowiadana wcześniej, reakcja giełdowych graczy była umiarkowana - akcje PGNiG zwyżkowały w poniedziałek o 0,6 proc. Wczoraj o tyle samo spadły (do 3,53 zł).
Ustalone ceny mają obowiązywać do końca 2006 r. PGNiG zastrzega jednak, że mogą dalej rosnąć. O ile? To, jak wyjaśnia spółka, będzie można oszacować w kwietniu. - Kiedy ceny gazu z importu będą rosły co kwartał w wyższym tempie niż 5 proc., możemy wnioskować do URE o podwyżki naszych taryf - mówi Małgorzata Przybylska, rzeczniczka PGNiG.
Może 6 proc., a może wcale
- Patrząc na ceny paliw na światowych rynkach można oczekiwać, że to nie była ostatnia podwyżka cen gazu w tym roku - mówi Peter Torday, analityk KBC Securities. Tomasz Krukowski z CA IB Securities uspokaja, że wzrost nie powinien być już tak znaczny. Andrzej Knigawka, analityk ING Securities, uważa, że nie powinien przekroczyć 6 pkt procentowych. - Szacowaliśmy, że wzrost cen gazu wyniesie w całym 2006 r. ok. 26 proc. Obecnie w sumie przekroczył 20 proc. - ocenia Andrzej Knigawka. Odmiennego zdania jest Michał Buczyński, analityk DM Millennium. - Powinna to być ostatnia podwyżka w tym roku, chyba żeby doszło do osłabienia kursu złotego - twierdzi. - Zmianę taryf mogłaby też spowodować renegocjacja kontraktu z Gazpromem, jednak uważam to za mało prawdopodobne - dodaje. Nie jest to jednak wykluczone. W połowie lutego Gazprom - główny dostawca gazu do Polski - zapowiedział, że chce rozmów o podwyżce cen. Jak dotąd nie wiadomo, czy uzyskał odpowiedź ze strony PGNiG.
Politycy przeciw