Związki zawodowe PGNiG prowadzą od kilku miesięcy spór zbiorowy z zarządem. Choć tak naprawdę adresatem ich żądań jest minister skarbu. Związkowcy domagają się bowiem wydania pracownikom spółki należnych im akcji (750 mln papierów o wartości 2,66 mld zł). Ich dysponentem jest na razie MSP. Około 61 tys. uprawnionych osób czeka na papiery już dość długo, bo od debiutu PGNiG minęło pół roku. Wydawanie akcji nie ruszy jednak, dopóki Skarb Państwa nie sprzeda chociaż jednej akcji (spółka wyemitowała nowe walory, co nie jest prywatyzacją).

I najwyraźniej się z tym nie spieszy. Obecne kierownictwo resortu woli bowiem zakończyć najpierw wydzielanie aktywów przesyłowych z PGNiG, tak by nie wikłać się w ewentualne spory z kolejnymi akcjonariuszami. Zniecierpliwieni związkowcy zażądali od ministra Wojciecha Jasińskiego, aby spotkał się z nimi w tej sprawie w przyszłą środę. W innym razie grożą zaostrzeniem protestu z pikietami włącznie, a także odcinaniem dostaw gazu do niesolidnych odbiorców. Z naszych informacji wynika, że jeśli nawet dojdzie do spotkania, to związkowcy usłyszą najprawdopodobniej, że z rozpoczęciem wydania akcji trzeba będzie poczekać do zakończenia wydzielenia majątku przesyłowego z PGNiG, a więc będzie to możliwe najwcześniej w 2007 r. Rynek zareagował na groźby związkowców spokojnie - kurs gazowniczej spółki wzrósł wczoraj o 1,1 proc., do 3,55 zł.

Pracodawcy o drożejącym gazie

Business Centre Club chce, aby Najwyższa Izba Kontroli zbadała działalność PGNiG. Zdaniem tej organizacji, spółka nadużywa pozycji monopolistycznej na naszym rynku. Pracodawców rozsierdziła zapowiedź drugiej w tym roku podwyżki cen gazu (o 7-9 proc. dla przedsiębiorstw), która zacznie obowiązywać od 1 kwietnia. "Wyrażamy obawę, że presja PGNiG na podwyżki cen wynika z przyczyn wewnętrznych - forsowanie przychodów ze sprzedaży gazu ma zastąpić poprawę efektywności wewnętrznej" - napisało wczoraj BCC w komunikacie. Zdaniem PGNiG, podwyżki cen gazu dostarczanego odbiorcom końcowym mają usprawiedliwienie w zwyżkach cen błękitnego paliwa na świecie. Spółka importuje bowiem ok. 2/3 sprzedawanego surowca

PAP