Podczas styczniowego pożaru, w hali Zakładu Opakowań w Kętach znajdowało się pięć drukarek do nadruku metodą rotograwiurową. Część sprzętu udało się uratować. Już pod koniec lutego spółka pracowała na trzech drukarkach. Właśnie uruchomiła kolejną 10--kolorową maszynę rotograwiurową. Dysponuje więc już czterema drukarkami. Ma też dwie do nadruku fleksograficznego. - Możemy już utrzymać produkcję i sprzedaż na poziomie sprzed pożaru - powiedział Zbigniew Paruch, rzecznik prasowy Grupy Kęty.

Spółka, aby zabezpieczyć się przed ewentualnymi katastrofami, rozstawiła drukarki w osobnych halach. Trzy znajdują się w Kętach, dwie w Tychach i jedna w Łodzi. Zarząd firmy zrezygnuje ze zlecania produkcji w czeskim Kolinie. Posiadany park maszynowy pozwala spółce nie tylko na zaspokojenie potrzeb dotychczasowych klientów, ale również na pozyskiwanie nowych odbiorców.

Na tym jednak nie koniec. - W lipcu chcemy uruchomić nowoczesną drukarkę rotograwiurową w Kętach, a w sierpniu i na przełomie 2006 i 2007 r. w Tychach - poinformował Zbigniew Paruch. Koszt każdej z nich to około 10 mln zł. Powyższym inwestycjom będzie towarzyszyła budowa kolejnej hali w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Tychach.

(obok na kolumnie rekomendacja

dla Grupy Kęty)