Reklama

Pół biliona dolarów do zainwestowania

Banki centralne państw zaliczanych do rynków wschodzących niepotrzebnie utrzymują zbyt duże rezerwy walutowe - uważa były sekretarz skarbu USA Larry Summers. Ma pomysł na zagospodarowanie części tych, nierzadko ogromnych, zasobów finansowych.

Publikacja: 29.03.2006 08:52

W latach 1990-1996 rynki wschodzące trzymały się reguły Pablo Guidottiego, byłego argentyńskiego ministra finansów, i Alana Greenspana, jeszcze do niedawna szefa amerykańskiej rezerwy federalnej. Banki centralne starały się, aby rezerwy walutowe odpowiadały rocznym zobowiązaniom zagranicznym.

Zmieniło się to po kryzysie finansowym w Azji (1997-1998), i w III kwartale ubiegłego roku rezerwy walutowe na rynkach wschodzących o 1,5 bln USD były wyższe niż krótkoterminowe zobowiązania wobec zagranicy.

Same Chiny w ciągu minionych dwóch lat podwoiły swoje zasoby, a pod koniec lutego wynosiły one już 853,7 mld USD, co wywindowało ten kraj na pozycję światowego lidera.

Wprawdzie część rezerw walutowych inwestuje się w amerykańskie obligacje skarbowe, ale Larry Summers twierdzi, że realna stopa zwrotu jest bliska zera. Dlatego proponuje, aby Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy przestały zajmować się wyłącznie udzielaniem pożyczek krajom w potrzebie i zajęły się też inwestowaniem części rezerw za pośrednictwem specjalnego wehikułu finansowego, działającego jak fundusz hedgingowy.

Za pośrednictwem takiego funduszu, zarządzanego przez profesjonalistów, można by zainwestować około pół biliona dolarów. Minimalną stopę zwrotu były sekretarz skarbu szacuje na 6 proc. Większą część zysków otrzymaliby inwestorzy, fundusz zaś w formie prowizji zatrzymałby 1-2 proc. kapitału. Te pieniądze (5 mld USD) mogłyby następnie trafić do światowej gospodarki m.in. w formie darowizn czy pomocy w spłacie zobowiązań.

Reklama
Reklama

- Być może nadszedł czas, by MFW i Bank Światowy pomyślały, w jaki sposób mogą pomóc w rozdysponowaniu funduszy głównych państw z rynków wschodzących, zamiast udzielać im pożyczek - powiedział Summers w Mumbai.

Na tym mechanizmie mają skorzystać najubożsi. W krajach rozwijających się aż miliard ludzi nie zarabia więcej niż dolara dziennie, a dzięki proponowanemu funduszowi ich zasoby mogłyby się zwiększyć o 30 USD, jeśli pieniądze trafiłyby tam, gdzie powinny.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama