Przychody, jakie powinna osiągnąć grupa kapitałowa w tym roku, to 382,8 mln zł (sama Elektrobudowa ma mieć 362 mln zł sprzedaży). Zysk netto ma przekroczyć 11 mln zł. Rosyjska spółka Kruelta, w której Elektrobudowa ma 51 proc. udziałów, przewiduje sprzedaż na poziomie 39 mln zł. Z tego 19 mln to zakupy wewnątrz grupy. W ciągu roku udział rosyjskiej spółki w obrocie zwiększył się z około 3,5-4 proc., do 6 proc. - I będzie się zwiększać, ponieważ już w przyszłym roku uruchomimy w Rosji własny zakład produkcyjny - mówi Jacek Fałtynowicz, prezes Elektrobudowy. Dotychczas spółka wynajmowała budynki. Teraz podpisała właśnie przedwstępną umowę kupna nieruchomości i na początku drugiej połowy roku zamierza zakończyć tam wszelkie prace inwestycyjne. Później potrzeba kilku miesięcy na rozruch. Zdaniem J. Fałtynowicza, produkcję do Rosji warto przenosić z dwóch powodów. Jest tam znacznie tańsza, a poza tym Rosjanie chętniej kupują wyroby rodzimej produkcji. W przyszłości nie wyklucza on większego zaangażowania w produkcyjną działalność na Wschodzie. To będzie zależeć od jakości pracy tamtejszej fabryki.
Elektrobudowa z pewnością zakończy I kw. kilkusettysięcznym zyskiem. Rok temu miała ponad 1,5 mln zł straty. Sprzyja temu koniunktura na rynku budowlanym i zapowiadane inwestycje w energetyce. - Dziś sytuacja na rynku jest zupełnie inna - zaznacza J. Fałtynowicz. - Jeszcze pod koniec ubiegłego roku podpisaliśmy kontrakty, które teraz realizujemy. W drugim kwartale przewiduję rozpoczęcie realizacji kolejnych dużych umów.
W kraju spółka na razie nie ma nowych - najbardziej rentownych - kontraktów w energetyce. Pracuje nad 12 projektami budowy instalacji odsiarczania dla elektrowni, które będą realizowane do 2008 r.