Poprzedni rekord WIG20, z 27 lutego, wynosił 2955 pkt. Został pobity już w pierwszych minutach piątkowej sesji. W szczytowym momencie główny wskaźnik giełdowy sięgał 2988 pkt. Potem dominowała podaż, ale do końca sesji nie była w stanie zepchnąć indeksu poniżej 2974 pkt. Bardzo wysokie były obroty. Wyniosły blisko 1,8 mld zł.
Świetnie spisywały się spółki surowcowe: PKN Orlen, KGHM czy PGNiG. Ich notowania poszły w górę o ponad 3,5 proc. Na drugim biegunie znalazła się Agora i Bank BPH, które zakończyły dzień na minusie. Słabo na tle rynku (kurs nie zmienił się) wypadła Telekomunikacja Polska.
Nie ma zgody
Analitycy giełdowi mają rozbieżne zdania na temat dalszego zachowania się warszawskiej giełdy. Wielu uważa, że stoimy u progu nowej fali hossy. - Duże spółki mają przed sobą lepszy okres - stwierdził Jarosław Antonik, dyrektor biura analiz KBC TFI. Jego zdaniem, kilka najbliższych sesji powinno przynieść dalszy wzrost WIG20, minimum o 200-300 pkt. Ale są i inne opinie. - Hossy na WIG20 nie mogę wykluczyć, ale raczej jest to mało prawdopodobne - powiedział Jarosław Tomczyk, zarządzający PTE Bankowy. Jeszcze bardziej sceptyczny jest Paweł Homiński, zarządzający PTE Dom. - Nie spodziewam się kolejnej fali hossy na rynku dużych spółek. W ciągu pół roku prawdopodobny jest powrót WIG20 do 2700 pkt - oznajmił.
Liderzy hossy