Reklama

Trend zmienił się na wzrostowy

Sam atak WIG20 na szczyty hossy to dowód, że utrzymuje się długoterminowy trend wzrostowy. Przebicie 3000 pkt - o ile do niego dojdzie - może dać impuls do szybkiego, chociaż niekoniecznie trwałego ruchu w górę.

Publikacja: 08.04.2006 08:58

Piątkowe wybicie w górę oznacza, że zakończył się trend boczny, w jakim WIG20 pozostawał przez trzy miesiące. Wszystko wskazuje na to, że była to przejściowa formacja zapowiadająca kontynuację hossy. Wybicie zostało potwierdzone przez wysokie obroty na akcjach z WIG20 - ponad 1,3 mld zł. W tej sytuacji nie ma wątpliwości, że średnioterminowy trend zmienił się na wzrostowy. To samo w sobie może być powodem do kupna akcji, nawet jeżeli niebawem rynek czeka korekta.

3180 pkt na celowniku

Można oczekiwać, że WIG20 wzrośnie przynajmniej o tyle, ile wynosiła szerokość dotychczasowego trendu bocznego. Jego górnym ograniczeniem były szczyty z lutego i marca: 2954-2956 pkt. Z kolei dolną granicę stanowił marcowy dołek - 2728 pkt. Z tego wynika, że szerokość trendu bocznego wynosiła prawie 230 pkt. Wobec tego WIG20 powinien osiągnąć przynajmniej 3180 pkt.

Ile czasu może zająć dotarcie do docelowego poziomu? W ubiegłym roku w trakcie dwóch fal wzrostowych WIG20 szedł w górę mniej więcej w stałym tempie. Przykładowo: w okresie od połowy maja do początku października indeks wzrósł o 734 pkt, co dawało średnio 37 pkt na tydzień. Gdyby takie tempo utrzymało się teraz, to na dotarcie do 3180 pkt potrzeba będzie ok. 6 tygodni.

Na prędkość zwyżki może mieć tym razem wpływ "okrągły" poziom 3 tys. punktów, do jakiego zbliżył się WIG20. Przebicie tej psychologicznej bariery może wzbudzić falę euforii. Z podobną do obecnej sytuacją mieliśmy do czynienia ponad rok temu. W połowie lutego 2005 r. WIG20 pokonał poprzedni szczyt (1967 pkt), po czym musiał praktycznie od razu zmierzyć się z barierą 2000 pkt. Jej pokonanie sprawiło, że w ciągu zaledwie siedmiu sesji indeks przebył kolejne 100 pkt w górę. Potem jednak do dzieła przystąpili sprzedający.

Reklama
Reklama

Miedź rośnie za szybko

Scenariusz szybkiej, ale krótkotrwałej zwyżki jest prawdopodobny, biorąc pod uwagę zachowanie notowań spółek surowcowych, które były gwiazdami piątkowej sesji - KGHM i PKN Orlen. Największe obawy budzi wykupienie widoczne na wykresach KGHM, a także miedzi - kluczowego czynnika wpływającego na notowania naszego koncernu.

Zacznijmy od miedzi. Wiele wskaźników zdaje się sugerować, że cenę tego metalu czeka znacznie głębsza korekta niż ta w lutym. Jednym z sygnałów ostrzegających przed takim scenariuszem jest silne wykupienie widoczne na wykresie histogramu MACD. Osiągnął on poziom nienotowany w ostatnich trzech latach. Jeszcze mocniejszym argumentem za korektą jest zbyt szybkie tempo wzrostu sygnalizowane przez roczną stopę zwrotu. Teraz przekracza ona 75 proc. Wyższe tempo zanotowano tylko dwa razy od początku lat 90. W 1994 r. stopa zwrotu sięgnęła 77 proc., a przed dwoma laty 87 proc. Po osiągnięciu tych poziomów za każdym razem miedź taniała przynajmniej przez kilka miesięcy. Wygląda więc na to, że jest już niewiele miejsca na zwyżkę cen tego metalu.

Chociaż wykres KGHM wygląda nieco inaczej niż miedzi, to także w przypadku koncernu widać oznaki silnego wykupienia. Także tutaj bardzo wysoko znalazł się histogram MACD. Na to nakładają się podobne niepokojące odczyty na wykresie 14-sesyjnego RSI. Teraz wskaźnik ten jest blisko rekordowych poziomów, które pięć razy w ciągu ostatnich trzech lat sprowokowały głębszą korektę. W tym miejscu powstaje pytanie - dlaczego wskaźniki tak szybko osiągnęły niebezpieczne poziomy? Przecież szybka zwyżka trwa dopiero trzy tygodnie. Tymczasem w ubiegłym roku potrzeba było nawet miesięcy, by wskaźniki pokazały podobne wykupienie. Obecna sytuacja wynika stąd, że korekta w lutym i w pierwszej połowie marca była zbyt krótkotrwała, by ugruntować pozycję do stabilnej zwyżki. Silne wykupienie nie oznacza co prawda, że niemożliwy jest szybki wzrost notowań w najbliższym czasie, ale sugeruje, że tego czasu zostało już bardzo niewiele.

Orlen ciągle poniżej szczytuCo ciekawe, euforyczne zakupy akcji Orlenu kontrastowały na piątkowej sesji z pewnym ochłodzeniem nastrojów na rynku ropy naftowej. To właśnie w piątek miało się wyjaśnić, czy cena ropy w Londynie zdecydowanie przebije kluczowy szczyt z końca sierpnia ub.r. (ok. 67,8 USD za baryłkę). W czwartek poziom ten został jedynie naruszony. Piątkowa umiarkowana przecena ropy, choć nie przekreśliła jeszcze szans na takie pozytywne dla Orlenu rozwiązanie, to oddaliła je w czasie. Sytuacja na wykresie koncernu wygląda o tyle niekorzystnie, że kurs znajduje się wciąż wyraźnie poniżej szczytów z października i stycznia (69-69,3 zł). Mogą one wyznaczyć nie tylko poziom docelowy zwyżki Orlenu, ale w konsekwencji zachwiać też wzrostem WIG20.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama