"Zgodnie z moim wnioskiem, Federalny Sąd Nowego Jorku nałożył na kierownictwo NK Jukos, jego filii i oddziałów tymczasowy zakaz dysponowania aktywami" - powiedział Rebgun Reuterowi.
"Moim zadaniem jest niedopuszczenie do sprzedaży lub zakupu aktywów, które mogłyby bezpośrednio lub pośrednio działać na szkodę firmy" - dodał. W wyścigu o przejęcie 53,7-procentowego pakietu Możejek udział bierze dziś rząd litewski, dwa rosyjskie koncerny paliwowe - Łukoil oraz TNK-BP, kazachski KazMunaiGas oraz polski PKN Orlen. "Wygląda na to, że walka o Możejki rozgrzewa się. Sytuacja wokół zagranicznych aktywów Jukosu staje się coraz bardziej złożona, upolityczniona i najeżona poważnymi konsekwencjami dla zaangażowanych stron" - napisali w raporcie analitycy Troika Dialog. Analitycy uważają, że rosyjskie aktywa Jukosu trafią wkrótce pod kontrolę zależnej od Kremla spółki paliwowej Rosneft, znaczącego wierzyciela koncernu, która może być również zainteresowana przejęciem Możejek.
Wczoraj rząd w Wilnie poinformował jednak, że wciąż wierzy, iż jeszcze w tym tygodniu władze Jukosu zdecydują się sprzedać pakiet rafinerii władzom litewskim. Według doniesień rosyjskiej gazety Kommersant, powołującej się na źródła bliskie rozmowom, litewski rząd planuje przejąć sporną rafinerię za 1,7 miliarda dolarów. Przejęty pakiet akcji Możejek miałby potem trafić, wraz z częścią należącego już dziś do władz na Litwie 40,66-procentowego udziału w rafinerii, w ręce kazachskiego KazMunaiGas. Pomimo ostatniego kroku Rebguna, prezes Jukosu, Steven Theede, kontynuuje negocjacje w sprawie sprzedaży Możejek, utrzymując, że prawni doradcy koncernu zapalili zielone światło dla ewentualnej transakcji.
Theede podkreśla, że Możejki są własnością Jukos International UK B.V., filii Jukos Finance B.V., a OAO NK Jukos, którego działań dotyczy podstanowienie amerykańskiego sądu, nie jest udziałowcem żadnej z tych spółek.
"Akcje AB Możejki Nafta nie zależą do OAO NK Jukos. Co więcej, OAO NK Jukos (...) nie ma prawa dysponować udziałami w AB Możejki Nafta" - napisał w oświadczeniu Theede. Zdaniem prezesa Jukosu, wysuwanie żądań dotyczących działań koncernu, których nie obejmują kompetencje Rebguna, stanowi złamanie "rosyjskiego i innych praw".