Na miano "złodzieja" zasłużył sobie w oczach górników naftowych i gazowych minister Skarbu Państwa Wojciech Jasiński. Pracownicy PGNiG zarzucają mu m.in. że okradł ich ze 100 mln zł dywidendy za 2005 r. nie pozwalając im na objęcie akcji pracowniczych.
Ile i komu dywidendy?
Nie jest pewne, czy dywidenda będzie wypłacana, a jeżeli tak, to jaka. Jednak potrzeby budżetu i nieoficjalne wypowiedzi przedstawicieli Skarbu Państwa, który kontroluje spółkę, wskazują, że może ona wynieść nawet 100 proc. zysku. Oznaczałoby to, że akcjonariusze dostaną w sumie 1,13 mld zł, co daje nieco ponad 0,19 zł na akcję. Jednak tak naprawdę spółka wypłaciłaby z własnej kasy jedynie niecałe 173 mln zł w gotówce dla akcjonariuszy mniejszościowych. Największy udziałowiec, SP odbierze należną mu kwotę (960 mln zł) w postaci majątku rzeczowego. Chodzi o aktywa przesyłowe, które trafią do Gaz-Systemu. SP może pobierać dywidendę w postaci rzeczowej tylko do 2009 r. i dlatego się spieszy. Jak dotąd, z wycenianego na ok. 5 mld majątku przekazana została tylko część. Oznacza to, że przez najbliższe 4 lata PGNiG będzie prawdopodobnie przeznaczał na dywidendę większość zysków.
Po co ten konflikt?
Właśnie apetytem na jak najwyższą dywidendę można tłumaczyć niechęć SP w przekazaniu akcji pracownikom. Mimo że PGNiG zadebiutował na giełdzie we wrześniu 2005 r., to jednak formalnie nie rozpoczęła się jego prywatyzacja. Na rynek trafiło tylko 900 mln akcji z nowej emisji. Poprzedni rząd obiecał pracownikom gazowego potentata, że w ciągu 6 miesięcy od giełdowego debiutu Skarb Państwa sprzeda jedną akcję spółki. Tym samym umożliwiłby rozpoczęcie procesu przekazywania 61 tys. uprawnionym pracownikom należnych im 750 mln walorów. Jednak rząd Kazimierza Marcinkiewicza zmienił zdanie i jak dotąd proces ten się nie rozpoczął. MSP podtrzymuje swoje stanowisko, że nie chce przekazać papierów PGNiG, aby nie stracić nad nim kontroli. Argumentuje, że spółka mogłaby trafić w ręce np. Gazpromu. Jednak gdyby SP zbyłby tylko jeden swój walor PGNiG, tak aby uruchomić przydział akcji pracowniczych, to w efekcie jego udział w kapitale zakładowym spółki spadłby o ok. 12 punktów procentowych. Posiadając ok. 72-proc. pakiet i tak nadal kontrolowałby firmę.