bessa już się nie zaczęła? Czy piątkowy spadek, pogłębiony zapewne w
poniedziałek z rana nie jest początkiem poważnej przeceny? Oczywiście, że
istnieje taka możliwość, a nawet że to jest początek bessy. Każdy spadek w
czasie trwającej już kilka lat hossy, mógł być takim początkiem. Tylko, co
to ma wspólnego z tradingiem? Czy naszym zadaniem jest wyszukanie TEGO
właśnie dania, który zapoczątkuje zmianę trendu, czy też chodzi nam o
zarabianie. Jeśli o to pierwsze, to chyba nie ma sensu czytać tego tekstu
dalej. Jak pokazała historia tej hossy, oraz każdej poprzedniej, szukanie
szczytu może być zabawne, choć nie koniecznie opłacalne. Są jednak tacy,
co stawiają sobie za cel sprzedaż na samym szczycie. Gdy się nie uda, to
czekają na kolejną okazję. Ma to jednak niewiele wspólnego z inwestycjami,
ale raczej hazardem i obstawianiem kolorów.
Patrząc na wykresy nikt chyba nie ma wątpliwości, że do tej pory
najrozsądniejszą strategią było trzymanie się trendu. Skoro tak, to
dlaczego nie trzymać się go nadal? Owszem dylemat mogą mieć Ci, którzy do
gry wchodzą teraz. Ja im się nie dziwię. Skoro hossa trwa tak długo, to
faktycznie istnieje ryzyko, że skończy się ona zanim pojawią się pokaźne
zyski. Wtedy trzymanie się trendu może okazać się kosztowne. Ja
zastanowiłbym się nad innym pytaniem - czy obecna chwila jest rzeczywiście
dobrą do zaczynania "gry na giełdzie". Czy moment w rynkbejmujące ceny sprzed dwóch trzech lat, ale np. 10 lat.
Wahania są duże. To nie były jakieś wyjątkowe wydarzenia. Spadki o 50% od
szczytu hossy to norma. Takie jest ryzyko inwestycji w akcje. Czy KGH nie
może kosztować połowę mniej? Może. Ba, akurat w tym wypadku zarząd
świetnie się stara, by skala przeceny, jaka może dotknąć tą spółkę była
jeszcze większa. Tu wiele zależy od ceny miedzi miedz.gif Tak, w tej
chwili ta cena pnie się w górę, ale czy casus srebra srebro.gif niczego
nas nie nauczył? Chyba każdy ma świadomość, że cena nie może rosnąć w
nieskończoność. Czy nikt się nie zastanawia, jaka cena jest oporową dla
odbiorców miedzi? Czy naprawdę są oni zdani na kupno po każdej cenie?
Rynki towarowe mają swoją specyfikę. Jedną z nich jest duża zmienność.
Zapewne każdego akcjonariusza KGH cieszył wzrost ceny miedzi o ponad 6%. A
jak zachowa się ten sam akcjonariusz, gdy cena miedzi spadnie o 6%? Jak
zachowa się cena KGH, gdy cena miedzi spadnie w czasie jednej sesji o
ponad 10%. Srebro przeceniło się w ciągu dwóch dni o ponad 20%. Jaki ślad
pozostawi na notowaniach KGH podobny spadek ceny miedzi? A zatem jaki ślad
pozostawi na notowaniach indeksu i kontraktów. Już nie wchodzimy, ale
jesteśmy w fazie trendu, gdzie właściwie każdego dnia może dojść do jego
załamania. Hossy nie kończą się łagodnie, by wszyscy mogli sobie spokojnie
opuścić ryzykowne pozycje. Pojawienie się w danej chwili bessy jest dla
znakomitej większości graczy zaskoczeniem. Postarajmy się, na ile to
możliwe, nie dać się zaskoczyć.
Brak zaskoczenia nie oznacza niestety świadomości, że to właśnie ten
moment, teraz kończy się hossa. Nikt nie jest w stanie z pewnością
określić końca trendu. Musimy się w tym pogodzić. Brak zaskoczenia należy
rozumieć, jako ścisłe określenia własnych sygnałów zmiany trendu i, co
najważniejsze, na te sygnały zareagować lub ich nie wyprzedzać jeśli
jeszcze nie padły. Niby proste, ale ilu z nas ściśle przestrzega tych
zasad? Ilu poddaje się presji własnego "nosa"? Ilu posłuchało wewnętrznego
głosu "teraz to musi być już koniec"? Czwartkowy rekord użyteczność
wszystkich tych "głosów" sprowadził do parteru. Skoro nie było sygnałów
sprzedaży, to znaczy, że nadal mamy hossę.
Specjalnie mówię tu tylko o kwestiach technicznych, bo przecież wszyscy
mamy w głowach masę różnych argumentów za tym, by uciekać z rynku. Szybko
jesteśmy w stanie wyliczyć przesłanki do tego, by rynek walił się na łeb
na szyję. Tylko co z tego? Jeśli ktoś łudzi się, że rynek jest racjonalny
i zachowuje się, tak a nie inaczej, bo działa jakiś mechanizm, to chyba
pomylił miejsce do zarabiania pieniędzy. Cała filozofia analizy wykresów
polega właśnie na tym, że trzeba zamknąć się na niemal wszystkie
napływające na rynek informacje. Tworzą one szum, którego tak naprawdę nie
jest nikt w stanie objąć. Co z tego, że w środę FOMC podniósł stopy po raz
16 z rzędu? Czy dwa następne dni spadku to efekt tej decyzji? Jeśli tak,
to czemu ceny nie spadały już w środę? Czy 15 wcześniejszych podwyżek nie
było wystarczającym powodem do wyjścia z rynku akcji? Gdzie podziała się
znana kiedyś "reguła", że po trzech podwyżkach zaczyna się bessa, a po
trzech obniżkach hossa? No i najważniejsze, czy mamy szukać odpowiedzi na
te pytania, czy skupiać się na zarabianiu? Fakt, jest taki, że pomimo 16
podwyżek rynek jest wzrostowy.
Oczywiście są chwile, że rynek zachowuje się nieco racjonalniej. W długim
okresie ta racjonalność jest widoczna, ale już w średnim ma prawo się
zgubić. Tym bardziej, gdy rynek znajduje się w ekstremalnej fazie cyklu.
Ter
ponownie jawi się jako maszynka do zarabiania pieniędzy. Największym
wzięciem cieszą się fundusze, które mają w swoim portfelu akcje. Czy nikt
się tego nie boi? Nie, bo przecież oddaje się pieniądze fachowcom. "Oni
będą wiedzieć, kiedy sprzedać." Problem w tym, że oni wcale sprzedawać nie
muszą, a czasem wręcz nie mogą, bo wiele funduszy ma założony także
minimalny udział akcji w portfelu, i gry rynek zacznie się sypać, posypią
się też wyceny jednostek.
To przyszłość. Spójrzmy na chwilę obecną i przygotujmy się na różne
scenariusze w imię zasady, by nie dać się zaskoczyć. Mamy hossę i aż
ciśnie się na usta pytanie, gdzie możemy dojść? Każdy, który czyta nasze
komentarze wie, że na takie pytania odpowiadamy zwykle zabawą. Na początku
roku jedną z takich zabaw było to: zabawa.gif Było o tyle zabawnie, że
faktycznie rynek nie potrafił sobie poradzić z poziomem wyznaczonym na
bazie wielkości dwóch wcześniejszych korekt. Kto jednak wziął to zabawę
zbyt poważnie zapłacił z własnej kieszeni. Kolejna lekcja, by nie szukać
na siłę punktu zakończenia hossy.
Czy teraz też mamy możliwość zabawy? A owszem! Rzućmy okiem na ten wykres
schody.gif Widać tu ostatnią fazę przyspieszenia trendu wzrostowego. Mamy
dwie ciekawe własności, które sygnalizują kolejny potencjalny poziom
zakończenia wzrostów. Pierwszą jest siła wybicia na nowe szczyty tej
hossy. Gdy skończyła się korekta z wiosny 2005 i został pokonany szczyt z
lutego, to następny lokalny szczyt umiejscowił się 450 pkt wyżej. Po
zakończeniu kreślenia korekty jesiennej rynek ponownie wyszedł na nowe
rekordy tych wzrostów i po jakimś czasie wyznaczył lokalny szczyt. Tak
jest! 450 pkt nad tym z jesieni. Styczniowy lokalny szczyt to okolice 3000
pkt. Został on pokonany w kwietniu i gdzie zatem mamy kolejny potencjalny
poziom zatrzymania ruchu? Tak, na 3450 pkt. Ciekawe prawda? Ciekawsze jest
też to, że podobny poziom można wyznaczyć biorąc długość ruchu do maja
2005 do jesieni 2005 oraz od październikowego dołka do styczniowego
szczytu (obie podobne) i przykładając ją do dołka z marca tego roku. Cóż
za odkrycie! I co z nim można zrobić? Nic. To tylko ciekawostka. Nikt
rozsądny na to pieniędzy nie postawi. Nikt nie będzie sprzedawał w ciemno
w okolicy 3450 pkt (jeśliby udało się tam podejść), jak i nie będzie
uparcie trzymał długie pozycje (jeśli rynek będzie się walił).
To jest tylko zabawa, gdyby rynek miał jeszcze rosnąć, a przecież nie
musi. Czy możliwe jest załamanie? Tak, ale ta świadomość też do niczego
nam nie jest potrzebna. Załamanie groziło nam i miesiąc temu i może grozić
kolejny miesiąc. Jak ktoś nie jest na to przygotowany, to lepiej niech
stoi z boku i czeka na spokojniejsze czasy. Te zdecydowanie nie należą do
spokojnych. Świadomość istnienia zagrożenia nie może wpływać na
podejmowane decyzje. By nie poddać się emocjom potrzebne są sztywne
reguły. Co robić, gdy rynek będzie spadał? Sam spadek nie jest jeszcze
niczym złym. Jak widać na wykresach, korekty się zdarzają. Problemy mogą
się pojawić, gdy skala spadku będzie na tle duża, że zaczną pojawiać się
sygnały sprzedaży. Problemy dla trendu, bo dla nas niby dlaczego, skoro
powinniśmy być na to przygotowani?
Jakie to sygnały? W tej chwili chyba najważniejszym sygnałem sprzedaży
byłoby zejście cen pod poziom ostatniej trzymiesięcznej konsolidacji
wsparcie.gif Taka sytuacja mogłaby być podstawą do zmiany oceny kierunku
trendu długoterminowego na spadkowy. Oczywiście, to już rodziłoby skutki w
postaci gry na spadek cen, czyli otwierania krótkich pozycji. Zamkniecie
długich (
innych wniosków niż te, o których trąbimy tu za każdym razem. Trzymaj się
trendu i obserwuj wsparcia. Na razie nie ma innej drogi. W czasie silnej
hossy tylko taka strategia ma sens.
Kamil Jaros