"Zasięg możliwego spadku jest mniejszy niż pięć procent. Nie sądzę, by rynek przekroczył pułap 3.000 punktów" - powiedział strateg giełdowy w CAIB w Londynie, Roger Monson. "Nie ogłaszałbym jeszcze załamania trendu. Nie widać, by zwiększała się kula śnieżna, ponieważ nie zaszły zmiany fundamentalne - ceny metali i ropy nadal są na wysokim poziomie. Inwestorzy zapewne niedługo przeproszą się z rynkiem" - dodał zarządzający w szwajcarskim Clariden Fund, Andrzej Błachut. Wczoraj zakończył się sezon publikacji wyników za pierwszy kwartał. Dla wielu spółek początek roku był na tyle dobry, że raporty kwartalne odbiły się pozytywnym echem na kursach ich akcji. Zwyżkował Prokom Software SA, którego zysk netto wzrósł 3-krotnie. Dobrze się też wiodło Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu SA (PGNiG). Najwięcej entuzjazmu wywołały jednak wyniki i prognozy biotechnologicznego Biotonu, który w pierwszym kwartale osiągnął zysk netto na poziomie całego pierwszego półrocza 2005 roku. Kurs spółki wzrósł więc o ponad 10 procent. Na drugim biegunie znalazła się zaś Netia SA, która poinformowała, że prowadzone przez nią inwestycje mogą spowodować, iż ten rok zakończy stratą. W pierwszym kwartale skonsolidowana strata netto Netii wyniosła 10,8 miliona złotych, podczas gdy analitycy oczekiwali 13 milionów zysku netto. Na spadającym rynku dobrze zaprezentował się dzisiejszy debiutant giełdowy, Dom Obrotu Wierzytelnościami Cash Flow SA, którego prawa do akcji zyskały w trakcie sesji około 30 procent.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Kuba Kurasz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))