Przychody Farmacolu wzrosły w I kwartale bardziej niż sprzedaż reszty giełdowych dystrybutorów leków. Jednocześnie (jako jedynej spółce w branży) spadł jego zysk netto. Przyczyna - nowy sposób rozliczeń z producentami.

- Sprzedażowo jesteśmy zadowoleni. Osiągnęliśmy pod tym względem największą dynamikę w branży. Jedynym zaskoczeniem było przesunięcie niektórych przychodów. Wszystko przez zmianę specyfiki rozliczeń z producentami - tłumaczy spadek zysku netto Farmacolu Krzysztof Gadzała, dyrektor biura zarządu.

A jest co tłumaczyć. Rynek farmaceutyczny wzrósł w I kw. 2006 o 5,8 proc. i firmy konkurencyjne poprawiły zyski. Tymczasem Farmacol zarobił netto o 23,5 proc. mniej, czyli 12,7 mln zł w porównaniu z 16,6 mln zł w roku ubiegłym. Przychody katowickiej spółki były w I kw. imponujące - wzrosły prawie o 16 proc., do 887 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem 2005 r. - Przemodelowaliśmy sposób pracy osób, które mają kontakt z klientem. Weszliśmy odważniej w handel ze szpitalami- komentuje Gadzała.

Analitycy uspokajają. - Dopiero całościowe spojrzenie na I kw. i poprzedzający go IV kw. daje nam wiarygodną opinię o spółce. Zsumowane przychody z IV i I kwartału rosną o 13 proc., a marża brutto spadła zaledwie o 0,2 pkt proc. Spółka nie tylko nadąża za rynkiem, ale go przegania - potwierdza informacje firmy Krzysztof Radojewski z DI BRE.

Farmacol, podobnie jak reszta giełdowych hurtowników leków, nie wyklucza przejęć.