Giełdowy koncern chemiczny postanowił publicznie odpowiedzieć na zarzuty o nieczystą grę przy zakupie bydgoskiego Zachemu. Tomasz Markowski, poseł PiS z okręgu bydgoskiego, zarzucił, że Ciech nakładał wysokie marże za obrót chemikaliami produkowanymi przez Zachem. Miało to doprowadzić do pogorszenia się sytuacji finansowej tego ostatniego i w konsekwencji obniżyć jego cenę w prowadzonej przez Naftę Polską prywatyzacji. - Wiemy, że pojawiły się materiały, które wprowadziły wszystkich w błąd. Wszystkie są oparte na nieprawdziwych informacjach - powiedział Marek Klat, rzecznik koncernu. - Pobierane przez nas prowizje nigdy nie przekroczyły 3 proc. A od początku kwietnia zmalały do 1 proc. - wyjaśniał Jerzy Marszycki, wiceprezes spółki. - Średnio marże na światowych rynkach wynoszą co najmniej 3-5 proc. - zapewniała Hanna Maciołek, odpowiedzialna w Ciechu za współpracę z bydgoską firmą.
Jak utrzymywał poseł, sytuację zmienił dopiero nowy prezes Zachemu Wojciech Wardacki, który wypowiedział wieloletnią umowę między Ciechem a bydgoską firmą. Potem podpisał nową na korzystniejszych warunkach. - To nieprawda. Umowę o handlu produktami Zachemu wypowiedział jeszcze poprzedni prezes Henryk Nierybiński. Nowa została zawarta, z inicjatywy prezesa Wardackiego, na takich samych warunkach jak poprzednia - zapewniał rzecznik, przedstawiając oryginały umów. Dodał, że Zachem cieszył się od dłuższego czasu specjalnymi względami w Ciechu. - Z własnych środków inwestowaliśmy w rozwój produkcji, przyśpieszaliśmy płatności, a nawet płaciliśmy awansem - stwierdził M. Klat. Jak wyjaśniał wiceprezes Marszycki, wspieranie Zachemu leżało w interesie Ciechu, gdyż jego rozwój pozwalał na zwiększenie swojej sprzedaży. - Od pewnego czasu mieliśmy już przekonanie, że przejmiemy Zachem, więc nie chcieliśmy dopuścić do jego upadku - dodał M. Klat.
O wyjaśnienie niejasności związanych z prywatyzacją m.in. Zachemu rząd zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli. Wkrótce ma zapaść decyzja, czy postępowanie sprawdzające się rozpocznie. Jednak zarzuty wobec Ciechu odbiły się już na notowaniach spółki na GPW. Jak pisaliśmy wczoraj, koncern zlecił analizę prawną, czy stawiający zarzuty nie przekroczyli granic prawa, manipulując kursem i działając na szkodę spółki. Firma rozważa złożenie doniesienia w tej sprawie do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. - Sprawę podnoszoną przez Ciech analizujemy i sprawdzimy jej okoliczności. Nie wszystkie krytyczne opinie o spółkach notowanych na GPW można uznać za manipulację kursem - powiedział Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji.
Notowania
Przejęcia sterują kursem