Znalazł się pierwszy odważny. Apteka internetowa dom-zdrowia. pl uruchomiła sprzedaż leków na receptę (trzeba ją wysłać pocztą). - Liczymy na skok obrotów. Przychody wzrosną co najmniej o 30 proc. - zapowiada Mirosław Ostrowski, prezes Domu Zdrowia. Obecnie miesięczne obroty internetowej apteki wynoszą kilkaset tysięcy zł. - Już w latach 2008-10 planujemy mieć ok. 100 mln zł obrotów rocznie. Wtedy chcemy wejść na giełdę - zapowiada. W USA w internecie sprzedaje się ok. 15 proc. wszystkich farmaceutyków, a marża jest na poziomie 6-8 proc. Skoro interes jest aż tak intratny, dlaczego Dom Zdrowia na razie jako jedyny w Polsce tym się zajmuje? Pewnie ze względu na niejasności prawne. - Zwróciliśmy się o pozwolenie na handel lekami na receptę do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. 31 maja upłynął termin, w którym GIF miał dać odpowiedź. Brak odzewu uznajemy za zgodę - mówi prezes Ostrowski. Innego zdania jest dr Marcin Matczak, prawnik z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. - Sprzedaż przez internet produktów leczniczych wydawanych na receptę jest niezgodna z polskim prawem - mówi. Wątpliwości ma też Naczelna Rada Aptekarska. - Lek to nie cukierek ani lodówka. Pacjent traci na tym, że nie otrzymuje informacji o leku od farmaceuty - mówi Maria Głowniak, wiceprezes Rady.

W aptekę internetową już 1 mln zł zainwestował MCI (jeszcze dołoży 1,5 mln zł i będzie miał 51 proc. udziałów). MCI liczy na 10-krotny zwrot z inwestycji.