Reklama

Gazociąg norweski szybciej niż bałtycki

Publikacja: 01.06.2006 08:39

Sprawne prowadzenie negocjacji z Norwegami, którzy są bardzo solidnym partnerem handlowym, pozwoli na szybkie rozpoczęcie tej inwestycji - uważa Przemysław Wipler, kierujący zespołem ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii w Ministerstwie Gospodarki. - Istnieje poważna szansa, że to my zakończymy budowę pierwsi i problemy techniczne wynikające z krzyżowania się gazociągów będą problemami strony rosyjskiej - mówi.

Co nam da współpraca

z Norwegami?

Projekt, do którego chce przystąpić strona polska, polega na przyłączeniu się do konsorcjum osiemnastu norweskich i szwedzkich firm, które wspólnie z norweskim Gassco chcą budować nitkę prowadzącą z Karsto do połowy zachodniego wybrzeża Szwecji. Stamtąd Polacy mogliby pociągnąć gazociąg w okolice Szczecina lub Gdańska. Jeśli nitka norweska zostanie zbudowana pierwsza, to konsorcjum budujące gazociąg rosyjsko-niemiecki będzie musiało robić podkop lub nasyp w miejscu, gdzie rury mają się skrzyżować. Resort gospodarki widzi w skandynawskim projekcie szansę na dywersyfikację źródeł gazu ziemnego dla Polski. Mogłoby to uniezależnić nas od dostaw Gazpromu.

- Celem strategicznym Niemiec jest to, żeby ich bezpieczeństwo energetyczne nie było uzależnione od dobrych stosunków Rosji z państwami tranzytowymi - mówi Przemysław Wipler. - Natomiast Rosjanie i Gazprom chcą zdobyć pozycję monopolisty. Nasza strategia to niedopuszczenie do sytuacji, w której będziemy skazani tylko na jednego dostawcę gazu. Nie chcemy gazowego monopolu ani w Polsce, ani w Europie - stwierdza.

Reklama
Reklama

Przedstawiciel resortu gospodarki zwraca uwagę na to, że w Europie Środkowej nie ma obecnie tak dużego zapotrzebowania na gaz, jakie ma zaspokajać gazociąg prowadzący z Rosji do Niemiec. - Jeśli wtłoczone zostanie 50-60 mld metrów sześciennych gazu, to wiadomo, że nie zostanie on zużyty w samych Niemczech - stwierdza P. Wipler. - Trzeba będzie go gdzieś dalej rozdystrybuować. Jeśli Gazprom znajdzie jeszcze innych odbiorców, to zyska pozycję dominującą i może ją wykorzystać do prowadzenia nieuczciwej konkurencji - dodaje.

Nie ma ryzyka w rządzie

Ekspert z Ministerstwa Gospodarki uspokaja, że nie ma obaw o to, że powtórzy się historia z 2001 roku, kiedy projekt budowy gazociągu norweskiego został wstrzymany z powodów politycznych. - Ministrem gospodarki jest Piotr Woźniak, który negocjował kontrakt norweski i jest jego orędownikiem. Wiceminister gospodarki Piotr Naimski również brał udział we wcześniejszych negocjacjach. Także zarząd PGNiG przychylnie odnosi się do tego pomysłu - mówi P. Wipler.

Ile dokładnie ma kosztować gazociąg norweski, dowiemy siź, gdy Polska oficjalnie przystąpi do konsorcjum. Kwestia tego, kto zbuduje nitkę prowadzącą do Szczecina lub Gdańska, ma zostać rozstrzygnięta podczas negocjacji PGNiG ze Statoilem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama