Comp oczekuje, że w ciągu kilkunastu dni pozna ostateczne stanowisko Prokomu w sprawie aktywów, które miałby przejąć. Dzięki temu gdyński integrator przekroczyłby próg 40 proc. kapitału w Compie (spółka uregulowałaby należność za aport akcjami nowej emisji). Obecnie Prokom ma 20 proc. papierów Compu i opcję call na zwiększenie zaangażowania do wspomnianych 40 proc. Może ją wykonać kupując odpowiedni pakiet akcji od Jacka Papaja, prezesa Compu lub - co wyraźnie forsuje - wnosząc inną firmę jako aport.

- W maju dostaliśmy z Prokomu listę aktywów. Obejmowała spółkę Safe Computing, ale również niewielkie komórki czy zespoły ludzkie zajmujące się w ramach grupy kapitałowej Prokomu usługami związanymi z bezpieczeństwem informatycznym - powiedział Robert Tomaszewski, przewodniczący rady nadzorczej Compu. - Przyjrzeliśmy się dokładnie tym propozycjom i po naniesieniu naszych uwag odesłaliśmy materiały do Prokomu. Czekamy teraz na odpowiedź - uzupełnił. R. Tomaszewski liczy, że do końca miesiąca stronom uda się wypracować wspólne stanowisko. - Najważniejsze, że udało nam się dojść do porozumienia, że dzięki obecnym roszadom, w Compie zgrupowane zostaną wszystkie aktywa grupy Prokom, odpowiedzialne za bezpieczeństwo IT - stwierdził. - Dzięki takiej koncentracji unikniemy wewnętrznej konkurencji w grupie - dodał.

Jego zdaniem, są spore szanse, że jeszcze w czerwcu strony podpiszą odpowiednią umowę o inkorporacji Safe Computing i pozostałych aktywów. Zgodę na realizację projektu i emisję akcji muszą jeszcze wyrazić udziałowcy Compu. - W tym celu będziemy musieli, prawdopodobnie w lipcu, zwołać walne zgromadzenie akcjonariuszy - mówił przedstawiciel Compu. Podwyższenie kapitału możliwe będzie we wrześniu.

Nie wiadomo, ile papierów będzie musiała wypuścić warszawska firma. Wartość rynkowa Safe Computing to ok. 30 mln zł. Nie wiadomo jednak jak wycenić pozostałe komórki z grupy Prokom, które trafią do Compu. - Myślę, że w przejmowanych przez nas aktywach wartość Safe Computing będzie stanowiła ok. 80 proc. całości - oznajmił R. Tomaszewski.